niedziela, 30 grudnia 2012

Liebster Blog Award^^



Hejka~ Zostałam nominowana przez http://pamietnikkpopowca.blogspot.com/


Oto zasady : 
- nominację przyznaje się blogerką/blogerą, którzy    "Dobrze wykonali swoją robotę'' ;
- przyznawana jest osobą o nie dużej liczbie obserwatorów, 
- po odebraniu ''nagrody'' należy odpowiedzieć na 11 pytań, które zadaje osoba nominująca,- potem Ty nominujesz 11 osób. musisz je poinformować i zadać 11 pytań :)


1. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz??
# Rock, Metal, Kpop
2. Czy chciałabyś/ chciałbyś mieszkać za granicą??
# Tak, w Seulu albo Londynie
3. Twoje największe marzenie?
# Odwiedzić Koreę Południową, Tajlandię, Tajwan i Japonię
4. Jakich języków obcych się uczysz??
# angielski, francuski, koreański
5. Twój ulubiony film??
# Donnie Darko
6. Ulubiona piosenka?
# Sabaton - Ghost division
7. Jakbyś opisał siebie 2 słowami?
# Zakompleksiona, pracowity
8. Ulubiona pora roku?
#  Wiosna
9. Jaki masz widok z okna?
# Bloki i drzewa
10. Skąd pomysł, aby prowadzić bloga?
# Chęć rozwijania umiejętności literackich xD
11. Bez czego nie możesz się ruszyć z domu?
# Słuchawki 

Moje pytania:
1. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
2. Najbardziej znienawidzony przedmiot szkolny to ?
3. Kosmetyk bez którego nie mogłabyś żyć to ?
4. Najładniejsze imię męskie ( może być zagraniczne ) ?
5. Twoje ulubione danie ?
6. Twoja ulubiona książka ?
7.Jakiego rodzaju muzyki słuchasz ?
8. Twój ulubiony teledysk ?
9. Znana osoba, która najbardziej ci imponuje ?
10. Czym się interesujesz ?
11. Twoje dwie zalety to... ?

Oznaczam:

http://nanamik.blogspot.com/
http://magicwordcherry.blogspot.com/


Nieprzemyślane decyzje

Dzisiaj kochani zamierzam podzielić się z wami swoimi wrażeniami po filmie 'Killing Bono'.


" Historię piszą nie tylko zwycięzcy, ale też Ci, którzy uczestniczyli w jej tworzeniu."

Killing Bono (2011) jest obrazem wyreżyserowanym przez Nick'a Hamm. Film opowiada historię drogi do sławy kultowego zespołu rockowego U2, jednakże historia ta nie jest pisania ani przez Bono, ani przez innych członkowiów kultowej grupy. Opowiadają ją bracia, Neil i Ivan McCormick. Chłopcy  stają na rzęsach, by wreszcie wyjść z cienia U2, z którymi dorastali w jednej szkole. Poprzez dumę, z której Neil nie jest w stanie zrezygnować ani przez moment, droga chłopaków do sławy jest niczym usiana szpilkami i licznymi przeszkodami. W rolę starszego z McCormicków wcielił się brytyjski aktor Ben Barnes. Postać Neila była naturalna, dobrze zagrana i emanowała bardzo ludzkimi emocjami. W jego zachowaniu było widać naturalne zmęczenie, stres, załamanie i wszystkie emocje, których doświadczał główny bohater.  Gra aktorska Barnesa przypadła mi do gustu, szczególnie w drugiej połowie filmu. Nie wiedzieć czemu, wydaje mi się, że jego poziom gry ewoluował na przestrzeni wydarzeń w filmie, tak że pomiędzy jego końcem a początkiem jest zdecydowana przepaść.Chcąc przyćmić swoją twórczością kolegów ze szkolnej ławki, chory na przerost ambicji Neil ciągnie ze sobą młodszego brata. Nie powodzi im się łatwo. Obaj często tracą zdolność racjonalnego myślenia. Starszy z braci poznaje swoją wielką miłość, której przez własną lekkomyślność nie jest w stanie utrzymać przy swoim boku. Na taką samą uwagę jak Barnes zasługuje też Robert Sheehan, który wcielił się w rolę młodszego z braci. Ivana charakteryzowała niesamowita charyzma i racjonalność, dzięki której raz po raz odciągał Neila od złych wyborów i jako jedyny umiał zachować zimną krew. Właściwie u McCormicków wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pech, który dochodził w ich do głosu zbyt wiele razy. Oglądając film mamy wrażenie, że trzecią osobą w związku braci są fatum i ironia. Gdyby nie koszmarny pech, który im towarzyszył, zapewne odnieśliby sukces i byliby tak sławni jak U2, jednak los chciał inaczej. Film właściwie od początku przyjmuje formę komediową, chociaż historia jest nie do końca zabawna. Dochodzi do tego, że w końcu jako osoba oglądająca nie wiedziałam, na jaki dokładnie gatunek filmu trafiłam. Obraz, który wykreowali nam reżyserowie ciągle lawiruje pomiędzy dwoma granicami, od komedii po dramat. Nie jest przesadzony ani w żaden sposób przekoloryzowany. Film nie jest też doskonały w swym gatunku ani nie poraża profesjonalizmem wykonania, jednak jest dowodem na to, że nawet niskobudżetowa produkcja potrafi doświadczyć fajnych, niezapomnianych wrażeń i sporo rozrywki. Twórcy idealnie wykorzystali w nim wątki bazujące na prawdziwej historii U2. Jak widzimy po losach braci McCormick, historię piszą nie tylko zwycięzcy. Czasem warto poznać bieg wydarzeń, które zmieniły świat, tyle że od trochę innej strony. Killing Bono jest historią opowiedzianą w lekki i zabawny sposób, więc myślę, że każdy fan muzyki znajdzie tam coś dla siebie. Idealnym podsumowaniem całej historii drogi do sławy jest ostatnia scena, gdy chłopcy biegną na autobus do Dublina...bo to miało być ich przeznaczenie. 

"Chłopcy nie zdążyli na autobus. Utknęli na irlandzkiej łące, kiedy U2 grało w Dublinie dla osiemdziesięciu tysięcy ludzi. Artykuł Neila o Danny'm Machin'ie zapoczątkował jego pisarską karierę. W wolnym czasie nagrywa w piwnicy demówki. No cóż, nigdy nic nie wiadomo... ''

Tekst własny, proszę nie kopiować :)



sobota, 29 grudnia 2012

Gejowanie na skype ~

Wczoraj jakoś znowu udało nam się zebrać z Minhae i zaczęłyśmy rozmawiać na Skype. Najpierw standardowo pożaliłyśmy się, pogadałyśmy o wszystkim i o niczym, aż w końcu postanowiłyśmy zabawić się w pewną grę. A mianowicie, było to odgadywanie biasów drugiej w poszczególnym zespole ^^. Oczywiście nie odbyło się bez niecenzuralnych słów sygnalizujących zaskoczenie,bo często żadna z nas nie była świadoma gustu ani wyborów tej drugiej. Największy pożytek z tej gry był taki, że przynajmniej ogarnęłyśmy kilka nowych zespołów. Poza tym oczywiście udało nam się stworzyć kilka tekstów, które dorzucimy do swojej księgi głupoty, jeśli już takową wydamy. Bo każdy musi wiedzieć, że jeśli Minhae i Nana gadają na skype, to nie skończy się to dobrze ani mądrze. Czas teraz przytoczyć kilka cytatów :

***

M: No to dajesz zespół !
N: BEAST.
M: EJ TO NIE FAIR. Ty znasz tam mojego biasa a ja twojego nie. Czekaj.... na pewno nie lubisz tego, który ma ryj jak pociąg tomek.
 N: POCIĄG TOMEK ? Chodzi ci o Yoseobka ?
M: Taaaak, no ale on na serio wygląda jak pociąg !

***

M: O ty chuju. TY TEŻ BYŁEŚ W 2PM?
N: Kto ? O_o
M: No Jay Park.
N: Ano, ale już nie jest. To zaliczamy go w końcu ?
M: No nie zaliczamy, bo kurde mieszka w Korei.
N: *minuta ciszy, obczaja o co chodziło zboczonemu sucharmistrzowi* HAHAHAHAHAHAHAHAHA !

***


G: Ej dobra, to może teraz jakieś damskie grupy?
M: No spoko
G: Hmmmm to może .... Big Bang ?

***

Minhae: No i normalnie śmiał się jak dziewica na polu, bo w reklamie podpasek zawsze biegają takie, no...

***

Rozmowy z Minhae to zdecydowanie jeden z najbardziej kolorowych aspektów mojego życia. Niestety chyba nie mogę dzisiaj zafundować wam dłuższej notki, bo w ciągu dalszym mam poparzoną rękę, która strasznie mnie boli. Jak to się stało ? Właśnie tak : Nana poszła zrobić sobie herbatę i nalewając wody do kubka, trzymała kubek w ręce. Wrzątek pociekł górą czajnika i poparzył mi całą dłoń \m/. Na początku okropnie bolało, ale teraz chyba jest już w porządku. Appa kupił maść na oparzenia i nie powinno być żadnej blizny.




czwartek, 27 grudnia 2012

bittersweet memories

Dzisiaj niestety chyba nie będę miała wam do zaprezentowania w tej notce nic azjatyckiego, oprócz może kilku ulzzangowych inspiracji. Święta wreszcie się skończyły. Były dla mnie czasem bardziej męczącym, niż mogłabym się spodziewać. Musiałam podjąć kilka ważnych decyzji, a niestety jedna z nich trochę zaburzyła mój dotychczasowy tok funkcjonowania. Nie obyło się bez łez, załamań, wszystkiego, chociaż zniosłam to dużo lepiej niż się  spodziewałam. Ale to tylko dzięki ludziom, którzy przy mnie byli. Dzięki Minhae, Marcie, Witkowi. Właściwie w moim życiu dzieje się teraz tak niewiele, że nawet nie mam tu o czym pisać, więc chyba nie będę zbytnio pierdzielić. Wczoraj wzbogaciłam się o kolejny prezent, chociaż druga jego część ma dopiero zostać sprowadzona z Wrocławia. Mianowicie, podarkiem był biograficzny fotoalbum Heath'a Ledgera oraz płyta Rise Against, która dopiero ma do mnie przyjść. O dziwo jedyne, na co mam teraz ochotę to metal. Dużo mocnej muzyki, krzyku. Wszystko, byleby o niczym nie myśleć. Niestety nie mam nastroju na szukanie wam pięknych ulzzangów więc  niestety macie gify ze mną w roli głównej :)

wtorek, 25 grudnia 2012

Święta + Faith

Prezenty od Minhae ^_^
W dzisiejszej notce mam zamiar wspomnieć co nieco o świętach, wigilii, gejowaniu i drugiej wigilii z Minhae, oraz o dramie, którą właśnie skończyłam oglądać. Ostatnią notkę dodałam tu w piątek i wstawiłam zdjęcie zakupów oraz prezentów, które przyszły pocztą.  Przygotowania do świąt były męczące, nudne i niestety pełne bólu. Generalnie starałam się nie myśleć o niczym i oglądałam tyle ile mogłam. Gadałam w niedzielę do późnej nocy z Minhae i kolegą Witkiem na gg, przez co poszłam spać około drugiej. Nie był to dobry pomysł, ponieważ musiałam wstać w poniedziałek rano do lekarza. Nie mogłam zasnąć, więc po około czterech godzinach snu zwlokłam się z łóżka skoro świt, praktycznie nieżywa. Odbębniłam wizytę u dermatologa, zrobiłam z appą resztę zakupów i wreszcie mogłam wrócić do domu. Miałam w planach  trochę się zdrzemnąć, jednak dopadła mnie niesamowita kpopowa faza i nawet nie myślałam o tym, żeby się położyć. Niestety ból głowy dawał o sobie znać i w końcu przysnęłam. Obudziła mnie eomma, która zrezygnowana wparowała do pokoju i oznajmiła mi, że dostałam kolejną paczkę. Było to całkiem ładne, żółte pudełeczko. Niestety obklejone z każdej strony brązową taśmą, którą tak kocham. W tej chwili przypomniały mi się słowa, w których Minhae przestrzegała mnie, że będę miała problem z rozpakowaniem paczki kkkk'. Napociłam się, namęczyłam, ciągle słyszałam jak coś w środku grzechocze, aż w końcu udało mi się ją otworzyć.  Zawartością paczki były widoczne na zdjęciu nauszniki, przypinki, gumka, pałeczki, długopisy i zestaw z hello kitty~ byłam oczarowana ^_^. Niedługo po rozpakowaniu paczki zbliżała się godzina zero, więc trzeba było jechać na stypę ( czyli w wolnym tłumaczeniu; na wigilię).Wieczór był krótko mówiąc... niezapomniany. W tym roku wigilia była w pewnym sensie wyjątkowa, bo spędzaliśmy ją w większym gronie. 

Towarzyszyła   nam dodatkowo ciocia, której obecność nadała koloru całej uroczystości. Wieczór opierał się na cichych wzajemnych docinkach cioci i babci, moim porozumiewawczym wymienianiu spojrzeń z dziadkiem i zrezygnowanych spojrzeniach rodziców. Jak to babcia stwierdziła, wigilia była ciekawa i to bez wątpienia było nowe doświadczenie, ale byłoby zdrowiej dla wszystkich, gdyby go nie powtarzać xD Gdy uciążliwa krewna dowiedziała się, że moim marzeniem jest studiowanie Koreanistyki, praktycznie dostała zawału. Zapomniałam przecież, że w dalszym ciągu połowa ludzi na świecie sądzi, że Korea Północna i Południowa są jednym krajem, oba zacofane i w obu panuje komuna. Dobre sobie.  Nie ma to jak nazwać kraj o jednym z największych na świecie wskaźników HDI zacofanym, yay !
Kiedy wreszcie cudowna uroczystość dobiegła końca, wróciłam do domu, wypiłam pewnie z 10 litrów herbaty i rozpoczęłam drugą wigilię. Wigilię z Minhae. Umówiłyśmy się na skajpie, rozmawiałyśmy bardzo długo i świrowałyśmy z naszymi kocimi długopisami, traktując je tak jakby były co najmniej kpopowymi lighstickami symbolizującymi fandomy zespołów. Wieczór był przemiły, chociaż praktycznie 4 godziny przebimbałyśmy nie robiąc nic szczególnego. Zaśpiewałyśmy sobie całe trolololo, podśpiewując w między czasie JANUSa, NILLILI MAMBO, CRAYON i wszystkie inne kpopowe hity, które tak uwielbiamy. Szukałyśmy ludzi na gifyo, dużo jadłyśmy i starałyśmy się uchronić Minhae przed pójściem na pasterkę. Oby więcej takiego gejowania na przyszłość! Mam nadzieję ~


Teraz mam dla was recenzję dramy ' The Faith' z Lee Min-Ho :)


Reżyseria: Kim Jong Hak, Shin Yong Hwi (신용휘)
Scenariusz: Song Ji Na


Lee Min Ho - Choi Young
Kim Hee Sun - Yoo Eun Soo
Yoo Oh Sung - Gi Chul
Lee Philip - Jang Bin
Kim Soo Yun - Deo Gi
Sung Hoon - Chun Eum Ja
Shin Eun Jung - Hwa Soo In
Ryu Duk Hwan - Król Gong Min
Park Se Young - Księżniczka No Gook / Queen In Deok

The Faith (신의 / Shinui) to drama emitowana przez koreańską telewizję SBS. Łączy w sobie elementy fantasy, dramy historycznej, wojennej i romansu. Liczy 24 odcinki i nadawano ją w obecnym, kończącym się już roku 2012 w okresie od sierpnia do października.  Drama w sporej mierze opiera się na wydarzeniach historycznych. Opowiada o ostatnich władcach Korei z dynastii Goryeo oraz o legendarnym dobrze znanym wszystkim Koreańczykom generale Choi Young. Sama historia może wydawać się prosta, jednak tak naprawdę jest ona dość skomplikowana. Eun Soo jest współczesną kobietą, chirurgiem plastycznym. Gdy królowa Goryeo zostaje zraniona, i zagraża to jej życiu, Choi Young zostaje wysłany przez  króla Gong Min do 'Nieba', skąd ma sprowadzić lekarza dla średniowiecznej władczyni. Niebo jednak nie jest tym, co każdy z nas by sobie wyobrażał. Okazuje się nim współczesność, rok 2012.  Choi Young, wtedy jeszcze kapitan armii królewskiej Woo Dal Chi, jak gdyby nigdy nic wpada do współczesnej nam Gangnam, bogatej dzielnicy Seulu i rozpoczyna szukanie niebiańskiego lekarza. Na szczęście, bądź nieszczęście trafia on na Eun Soo, którą siłą zabiera do średniowiecznej Korei. Z początku drama może sprawiać wrażenie lekkiej i dość zabawnej ale na wstępie rozwieję wasze złudzenia: The Faith wcale nie jest zabawne. Uśmiech na twarzy powodować mogą jedynie pierwsze momenty Eun Soo w Goryeo. Dziewczyna zachowuje się przeuroczo biegając po stajniach i próbując znaleźć zasięg komórki.  



Jasnym jest chyba, że ogromny plus dramy stanowi udział Lee Min-Ho, który bez wątpienia jest jednym z najbardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia. Zawsze wybiera sobie zróżnicowane i niebanalne role, a tą regułę potwierdza również jego wcielenie się w postać średniowiecznego generała, z czym poradził sobie bezbłędnie. Bez pochwały nie można też tutaj Kim Hee Sun. Świetnie zagrała Eun Soo. Z każdą chwilą dramy miałam wrażenie, że wszystkie jej emocje są autentyczne. Strach, smutek, złość miłość. Wszystkie jej uczucia w połączeniu z tymi od Min-Ho dawały niesamowity efekt. Największym jednak pozytywnym zaskoczeniem są role młodych władców ( Ryu Duk Hwan, Park Se Young). Z opinii na temat dramy, które czytałam w internecie, ludzie różnie odnoszą się do roli Ryu Duk Hwan'a, jednak ja nie mam mu nic do zarzucenia. Od pierwszych odcinków czułam do jego postaci nieuzasadnioną, ale dużą sympatię i tak pozostało już do końca dramy. Z kolei Park Se Young, która wcieliła się w rolę królowej Goryeo, poradziła sobie zaskakująco dobrze jak na dopiero debiutującą na ekranie aktorkę. Miałam ją też przyjemność oglądać w 'Love Rain', gdzie grała zupełnie odmienny charakter, a za każdym razem stworzyła bardzo wiarygodną bohaterkę. No i przede wszystkim dziewczyna jest przepiękna :) Kwestii jej urody nie za się zostawić bez wspomnienia o niej.

Twórcom dramy należą się również zdecydowane oklaski za to, że wszyscy bohaterowie byli tak niesamowicie 'trójwymiarowi'. Każdy z nich miał złożoną osobowość, psychikę, pragnienia i mentalność. Yoo Oh Sung grał w dramie najbardziej skomplikowany czarny charakter. Od początku do końca nie mogłam nadziwić się emocjom, które aż emanowały od postaci Gi Cheol'a.  Naprawdę niesamowita, godna podziwu kreacja bohatera, jestem pod ogromnym wrażeniem. Przyjemną rolę na ekranie odegrał również Philip Lee, którego zapewne większość z was kojarzyć może z Roli w dramie 'Secret Garden'. Jego postać wniosła do dramy naprawdę wiele. Grany przez niego Doktor Jang stanowił przykład człowieka honorowego od początku, aż do ostatnich chwil życia.

Poza bohaterami i świetną fabułą, jedną z największych zalet dramy jest przepiękna muzyka. Soundtrack od początku do końca przyprawiał mnie o ciarki na plecach.


Docenione również powinny być przepiękne kostiumy :)

Nawet królewska para lubi samojebki :)
Podsumowując, w dramie chyba nie ma nic, co by mi się nie podobało. Omówiłam tutaj większość zalet serialu, bo wymienienie ich wszystkich trwałoby chyba do rana. Na tą chwilę drama według mnie chyba nie ma żadnych minusów. Zdecydowanie najlepszy serial koreański roku 2012. Poza tym, zastanawiam się czy to może nawet nie najlepsza drama, jaką miałam przyjemność oglądać w całej swojej karierze oglądacza azjatyckich seriali. Bardzo serdecznie wszystkim polecam, i mam nadzieję, że ta dość pochwalna recenzja zgłosi was do obejrzenia ^_^.

niedziela, 23 grudnia 2012

Shinrei Tantei Yakumo - Anime

Skorzystałam z wolnego i tak jak sobie obiecałam, w końcu obejrzałam anime. Dziś widziałam ostatni odcinek, więc chciałabym podzielić się z wami moimi wrażeniami ^_^

"Dusza to zbiór emocji, które pozostały po człowieku"

Yakumo Saitou jest niezbyt towarzyskim studentem. Oprócz niechęci do rówieśników posiada też nadzwyczajny dar. Jego lewe oko różni się od prawego. Jest czerwone i pozwala mu widzieć dusze zmarłych. Akcja anime rozpoczyna się w momencie gdy Haruka, studentka drugiego roku przychodzi do Yakumo z nietypową prośbą, a mianowicie : jej koleżanka została opętana przez duszę zmarłej osoby, która pragnie zemsty. Chłopak postanawia pomóc dziewczynie i tak zaczyna się ich dość nadzwyczajna znajomość .
Anime stworzono na podstawie książki Manabu Kaminaga pod tym samym tytułem. Powieść zaadaptowano między innymi na serial i  dwie serie mangi.  Po wyświadczeniu koleżance przysługi Yakumo oznajmia studentce, że w tym momencie kończy się ich znajomość. Nic bardziej mylnego, ponieważ od tego momentu losy bohaterów ciągle splata nić przeznaczenia. Z biegiem wydarzeń poznajemy tajemniczą przeszłość głównego bohatera, jego pochodzenie oraz konsekwencje tego pochodzenia, które towarzyszą chłopakowi od urodzenia. Anime liczy sobie 13 odcinków. Akcja rozwija się bardzo szybko, dzięki czemu nie możemy narzekać na nudę. Ciągle coś się dzieje, a każdy odcinek stanowi praktycznie osobną historyjkę. Za każdym razem schemat jest podobny. Haruka powiadamia Yakumo o kolejnym opętaniu, studenci razem udają się w wyznaczone miejsce, młody Saitou rozmawia z duszą zmarłej osoby i razem z Haruką pomagają zabłąkanemu duchowi odejść z tego świata w spokoju. Pomimo przeskakiwania wątków między epizodami w tle rozwija się historia związana z mrocznymi wspomnieniami głównego bohatera. W miarę rozwoju akcji Yakumo i Haruka dowiadują się, że ich spotkanie wcale nie było przypadkiem. Anime ogląda się bardzo dobrze. Nawet nie zauważyłam, zanim je skończyłam. Po obejrzeniu ostatniego odcinka sama zastanawiałam się, czy to naprawdę koniec. Nie nudziłam się ani przez chwilę. Bohaterowie byli ciekawi i bardzo wyraziści, fabuła niebanalna, a muzyka przepiękna. Bardzo udane anime, szkoda jednak, że takie krótkie :)


Tekst jest w całości mojego autorstwa, więc proszę go nigdzie nie wykorzystywać :)

sobota, 22 grudnia 2012

Wielkie sprzątanie ~! & Ulzzangowe inspiracje

Dobry wieczór :) Pomimo tego, że nawet nie wyszłam z domu i nołlajfiłam hard, dzień nie jest do końca stracony. Udało mi się w końcu zrobić to, do czego się zmuszałam chyba jakiś milion lat. A mianowicie : POSPRZĄTAŁAM. Wreszcie zrobiłam w pokoju gruntowne porządki. Całą masę rzeczy wyrzuciłam, inne poprzestawiałam i tak dalej. Sam proces trwał około trzy godziny i jak zwykle nie wiedząc skąd to się bierze, wyniosłam z pokoju trzy wielkie siaty śmieci. Na uwieńczenie swojego dzieła w końcu powiesiłam nad biurkiem plakat 2ne1, którego zdjęcie macie w poprzedniej notce. Teraz siedzę sobie i z dumą patrzę się na własne dzieło. Mój pokój wreszcie wygląda jak coś, w czym mieszkają ludzie. Udało mi się poczytać również 'Miasto upadłych aniołów', które wczoraj kupiłam. Niedawno eomma i appa wrócili z zakupów, więc nareszcie mogę się napić kawy po tym męczącym dniu. Tak, dobrze że kupili kawę. Normalnie pewnie nie faszerowałabym się nią na wieczór, ale zamierzam oglądać do późna anime, więc energia będzie mi potrzebna. Korzystając z wolnego chcę nadrobić wszystkie dramy, anime i programy, na które nie miałam czasu podczas szkoły. Pojutrze wigilia. Jak ten czas szybko leci. A ja dalej nie czuję klimatu świąt. No cóż, nie ukrywam, że to trochę przygnębiające. Jedyne co informuje mnie o zbliżających się świętach to zapas jedzenia, które wylatuje stertami z lodówki zaraz po otworzeniu drzwi. Dla dopełnienia tego wszystkiego przydałoby się ubrać choinkę, w co zaangażowana zostanę zapewne już jutro. Z niecierpliwością czekam na paczkę od Minhae i nie mogę się już doczekać aż ją otworze. Gej ciągle powtarza mi, że kupiła mi coś fajnego, ślicznego i bez wątpienia cudownego, a ja nawet nie mam pojęcia, co to może być, bien bien. Pomijając fakt, że ból brzucha dosłownie mnie zabija, to naprawdę mam się całkiem nieźle, mimo że słucham na zmianę ostrego metalu i kpopu. To jest życie. No to chyba tyle, jeśli chodzi o mnie.


Teraz mam dla was kilka ulzzangowych inspiracji, które uwielbiam ^_^











Dream high 2

Dream High 2, czyli po raz kolejny przenosimy się do prestiżowej Kirin Art School, by wraz z bohaterami przeżywać ich wzloty, upadki i drogę na szczyt kariery.  
Obsada:

Jung Jin Woon (2AM) jako Jin Yoo Jin
Kang So Ra jako Shin Hye Sung
Im Jae Bum / JB jako JB
Park Ji Yeon (T-ara) jako "Rian"
Park Seo Joon jako Si Woo
Kim Hyo Jung / Hyo Rin (SISTAR) jako "Nana"
Lee Ye Jin / Ailee jako Ailee

Wyboista droga do sławy, którą podążają młodzi bohaterowie jak zwykle usiana jest dramatyzmem i całą masą cierpień, a także niespełnionych miłości, tajemnic rodzinnych i nowych przyjaźni. Kolejna drama, do której na samym początku podchodziłam trochę sceptycznie, ze względu na świetną pierwszą część, którą miałam przyjemność oglądać  równo rok temu.  Szybko przekonałam się, że druga część praktycznie w niczym nie przypomina pierwszej. Początkowe odcinki serialu są pełne humoru, czego w pierwszym sezonie raczej nie było za wiele.  Twórcy dramy w ciekawy sposób wybrnęli z pomysłu na fabułę. Znane gwiazdy odwiedzają szkołę Kirin i muszą zacząć żyć normalnym studenckim życiem, ze wszystkich jego konsekwencjami. Menadżerowie gwiazd, którzy również znajdują się w szkole wprowadzają w niej nowy regulamin, a zarazem istną rewolucję. Idole walczą o utrzymanie się na swoich stanowiskach poprzez rozmaite kastingi w którym muszą konkurować z innymi bardziej lub mniej  utalentowanymi uczniami szkoły. Nie brakuje tutaj oszustw i przeróżnych metod, którymi idole próbują znowu znaleźć się na szczycie. Elementem, którego nie mogą uniknąć bohaterowie jest stała rywalizacja. Rian i Hae Sung od początku praktycznie się nienawidzą. Na tą nienawiść składa się wiele czynników takich jak związki i byłe uczucia między różnymi bohaterami, jednak nie chodzi tu o spoilerowanie. Jeśli sami obejrzycie, wtedy się dowiecie :) Najmilszym zaskoczeniem tej dramy jest dla mnie Jin Woon z 2AM.  Jin Yoo Jin, w którego się wciela, jest charyzmatycznym, dość sarkastycznym i zadziwiająco pewnym siebie chłopakiem.  Jego przeszłość jest skomplikowana, zarówno jak i związki ze szkołą i jej dyrektorem. Yoo Jin tocharakter, który poznajemy z odcinka na odcinek i to właśnie on najbardziej przykuł moją uwagę. Hae sung, czyli główna bohaterka grana przez Kang Sorę, jest strasznie ciapowatą fanką JB. Z początku przeraża mnie jej fangirlizm, oraz kolekcja rozmaitych gadżetów z jej ukochanym idolem, które zaśmiecają jej pokój w internacie. Z czasem jednak dziewczyna okazuje się ciepłą i miłą osobą, choć w jej osobie dalej jest coś, co trochę mnie irytuje. Bardzo pozytywnymi było bohaterki, w które wcielały się Ailee i Hyo Ein z SISTAR. Szkoda jednak, że ich wątki nie były zbyt rozwinięte. Jak o Nanie ( Hyo Rin ) słyszeliśmy po troszku w każdym odcinku, tak Ailee ledwo zauważalnie lawirowała między innymi bohaterami. Rian za to (Ji yeon ) od początku do końca była niemożliwie nie do zniesienia. Dopiero w kilku ostatnich odcinkach jej odczłowieczona postać zaczęła w końcu zachowywać się normalnie. Poza perypetiami głównych bohaterów, nie mogę tutaj nie wspomnieć o panu JYP, który jak zwykle doprowadza mnie do śmiechu. Na uwagę zasługuje tu też ciekawy związek między nowym Dyrektorem szkoły a jego córką, której istnienie ukrywa. Lee Seul od jednak stale powoduje problemy, więc ojciec postanawia mieć ją na oku. Skutkuje to faktem, iż osadza ją w Kirin Art School. Córka dyrektora jest niezwykle dynamiczną, na początku złośliwą bohaterką, jednak w gruncie rzeczy bardzo fajną. Poprzez swoje zacięcie sprawia, że dramę ogląda się o wiele milej.
Podsumowując... Dream High 2 ma niewiele wspólnego z pierwszą częścią. Poza tym, że akcja obu dram rozgrywa się w jednej szkole, to zdecydowanie nie można ich porównać. Obie części realizowane są w zupełnie inny sposób, bohaterowie borykają się z innymi problemami, a wszystko to ogląda się bardzo dobrze. Zdecydowanie polecam.

piątek, 21 grudnia 2012

Czwartek, piątek + prezenty

Czwartek minął mi bardzo miło i spokojnie, dzięki czemu po lekcjach pojechałam do Oli i zrobiłyśmy ciasto. Nasz wypiek pod tytułem ' Cycki murzynki' wyszedł nawet lepszy niż się spodziewałyśmy i o dziwo chyba udało nam się nikogo nie otruć. Wigilia przebiegła bardzo miło, nawet Kaname, mój kochany Senpai przyszedł połamać się ze mną opłatkiem ^_^. Życzyliśmy sobie przede wszystkim dużo kpopu i rozrastania się naszych koreańskich pasji i kolekcji kpopowych gadżetów. Po lekcjach pojechałam do centrum, ponieważ miałam do załatwienia dużo spraw związanych z prezentami i jeśli o to chodzi, to wpadłam dosłownie w szał. Kupiłam sobie wreszcie mój spóźniony prezent mikołajkowy od taty. Biografię Freddie'go Mercury, " Miasto zagubionych dusz" Cassandry Clare i dwa ładne lakiery do paznokci.  Udało mi się kupić prezent dla Marty, za którym chodziłam chyba z milion lat. Jeszcze tylko jutro kupię prezent dla Ewy. Od razu go wyślę, więc mam nadzieję, że dojdzie w miarę szybko, chociaż pewnie nie zdąży na święta. Wątpię w pocztę polską ._. Poza tym dzisiaj przyszła do mnie cudowna płyta 2ne1 z plakatem, i oczywiście prezent od Ewy, czyli cudowna poduszka z SHINee. Ewa jak zwykle zaskakuje mnie podarkami, a tym samym ja wzbogacam się o nowe kpopowe łupy. Hmm... trzeba przeorganizować ołtarzyk. Co prawda miałam się też wziąć za sprzątanie, więc muszę to niedługo uczynić.

Dzisiejsze zakupy + płyta 2ne1
Mam dzisiaj do roboty strasznie dużo rzeczy, a znając siebie wiem, że zapewne nie uda mi się do niczego zabrać. W końcu za 3 godziny koniec świata. Umrę z nieposprzątanym pokojem, ale za to z płytką 2ne1, plakatem, poduszką z SHINee i całą masą innych fajnych pierdół. Dzisiaj zadzwonił do mnie również ucieszony gej, bo akurat doszła do niej paczka z własnoręcznie robionymi przeze mnie fiszkami, kartką i płytą PSY. No i wszyscy są szczęśliwi.

Prezent od Ewy :)


Cieszę się, że już święta, ale jednocześnie żałuję, bo ani trochę nie czuję ich atmosfery. Zwyczajnie jakoś nie mogę przywyknąć, że to już. Te kilka miesięcy w nowej szkole zleciało mi strasznie szybko, ale to chyba świadczy tylko o jednym : że nie jest źle. Bo nie jest, jest fajnie. Będąc na zakupach spotkałam dwie koleżanki z gimnazjum, które wybrały liceum, do którego i ja miałam iść. Nie były zbyt zadowolone, więc mam kolejny powód by cieszyć się ze swojego wyboru. Siedzę tutaj i zamarzam. Ale za to przytulam się do SHINee od Ewy, yay ~
Zdjęcia płytki i plakatu ^_^

środa, 19 grudnia 2012

Comebacki 2012

Dobry wieczór kochani :) Jak widać, jestem tu z wami, więc udało mi się przeżyć ten okropny dzień. Uczyłam się wczoraj jak głupia na kartkówkę z fizyki, a jak się okazuje, kartkówki nie ma, bo kochanej sorce się odwidziało. Tyle czasu zmarnować ;/ Później czekał mnie już tylko masakryczny sprawdzian z francuskiego, który poszedł w miarę dobrze, więc wróciłam do domu szczęśliwa, bo wszystko to miałam za sobą. Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie dla mnie łaskawy i spokojnie dotrwam do piątku~

Głównym tematem dzisiejszej notki będą najlepsze moim zdaniem kpopowe piosenki wydane w tym roku:) Piosenki wymieniam oczywiście w kolejności losowej.

1. BLOCK B - NALINA

2. SHINEE - SHERLOCK

3.BIGBANG - BLUE

4.T-ARA - DAY BY DAY

5. TVXQ - CATCH ME

6. SECRET - POISON

7. BOYFRIEND - JANUS

8. 2NE1 - I LOVE YOU

9. SUPER JUNIOR - SEXY, FREE & SINGLE

10. BTOB - WOW

11. B2ST - BEAUTIFUL NIGHT

12. 4MINUTE - VOLUME UP

13. BOA - THE SHADOW

14. BLOCK B - NILLILI MAMBO

15. F.T.ISLAND - SEVERELY

16. BIGBANG - FANTASTIC BABY

17. TVXQ - HUMANOIDS

18. SECRET - TALK THAT

19. C.N.BLUE - HEY YOU

20. F.T.ISLAND - I WISH 

21. GIRLS' GENERATION - PAPARAZZI


22. TEEN TOP - TO YOU


23. BOA - ONLY ONE

wtorek, 18 grudnia 2012

Debiuty - kpop 2012

To pierwsza notka z dwuczęściowej serii 'kpop 2012'. Ten post poświęcę najlepszym moim zdaniem debiutom w tym roku.  Zbliżają się święta, zaraz po nich sylwester, więc warto zrobić jakieś podsumowanie tego wszystkiego, czym w tym roku uraczył nas koreański przemysł muzyczny. Druga notka, którą dodam prawdopodobnie jutro albo w czwartek będzie z kolei listą najlepszych comebacków tego roku.

Debiutanckie piosenki, które tutaj umieszczę zostaną wymienione w kolejności losowej :)

A więc, najlepsze moim zdaniem debiuty tego roku :

1. B.A.P. - WARRIOR
2. EXO 


3. AOA - ELVIS

4. EVOL - WE ARE A BIT DIFFERENT

5. NU'EST - FACE

6. HELLO VENUS - VENUS
7. JJ PROJECT - BOUNCE


8.  TTS (TaeTiSeo) - TWINKLE

9. YOUNIQUE UNIT - MAXSTEP
10. BTOB - INSANE


Jeśli jest jeszcze jakiś debiut, który wam się podobał, a umknął mi w tej notce, proszę piszcie :) Dobranoc^^

Tajwańskie dramy ~

Tak jak w tytule, dzisiaj mam zamiar przedstawić wam kilka moich ulubionych dram z okolic Tajwanu.
W porównaniu do seriali z Korei i Japonii, to tych tajwańskich widziałam zdecydowanie najmniej. Trochę wstyd mi z tego powodu, bo są naprawdę świetne i niczym nie ustępują swoim rówieśniczkom z innych krajów azjatyckich. W notce tej mam zamiar opisać moje cztery ulubione tajwańskie dramy. Mam nadzieję, że tym samym zachęcę was, czytelników do obejrzenia którejś z nich :) Cechą wspólną wszystkich obejrzanych przeze mnie dram jest Rainie Yang, która w każdej gra główną rolę. Dziewczyna jest przepiękna, gra naprawdę fajnie i z przyjemnością się ją ogląda. Potrafi wcielić się w każdą rolę z równym zaangażowaniem i profesjonalizmem :)

Devil Beside You(2005) - Jeżeli diabeł naprawdę istnieje to Jiang Meng z pewnością odziedziczył uśmiech po nim... Qi Yue już od jakiegoś czasu jest zakochana w kapitanie szkolnej drużyny koszykarskiej - Yuan Yi. Za namową swoich przyjaciółek postanawia wreszcie wyznać mu swoje uczucia w formie miłosnego listu. Niestety cała akcja nie wychodzi tak jak powninna, przez co list trafia w ręce Jiang Meng'a (Ahmon'a). Jest on krnąbrnym, nie bojącym się nikogo synem dyrektora. Gdy do Qi Yue dociera, jaki błąd popełniła, próbuje to naprawić. Stawia czoła nieustraszonemu Ahmon'owi chcąc odzyskać swoją własność. Jak można się spodziewać, chłopak nie planuje posłusznie zwrócić zguby. Proponuje dziewczynie żeby została jego służącą, jeżeli nie chce, by cała szkoła zapoznała się z treścią listu. Nie mając innego wyjścia, Yue zgadza się na ten warunek. Jej życie staje się ciężkie w momencie, gdy zostaje służącą samego diabła. Po pewnym czasie jednak odkrywa, iż diabeł ma swoje dobre strony i nie jest taki straszny jak początkowo jej się wydawało. Zaczyna żywić do chłopaka cieplejsze uczucia. Niestety już w krótce, jej życie znów się komplikuje. Okazuje się, że jej mama jest zakochana, a jej przyszłym ojczymem ma zostać nie kto inny, jak sam dyrektor Jiang. Co oznacza, że jej nowym bratem zostanie sam diabeł. Z czasem na szczęście zaczyna się przyzwyczajać do tej mysli, jednak Ahmon ma jak zwykle zupełnie odmienne zdanie w tej sprawie i nie widzi w dziewczynie swojej przyszłej siostry. Za to widzi ją w całkiem odmiennej roli ];>
Opis : Love-drama.pl , a serial obejrzeć możecie tu: http://love-drama.pl/devil

Moja ocena : Drama od początku do końca bardzo mi się podobała. Wciągnęła mnie bez reszty, dzięki czemu oglądało się ją bardzo szybko. Nie jest też długa, bo liczy sobie tylko 20 odcinków, po około 40 minut każdy. Każdy miłośnik tajwańskich dram zapewne przyzna mi racje, że obsadzić w jednej dramie Rainie Yang, Mike He i Kingone Wang'a to zdecydowany strzał w dziesiątkę.  Pomiędzy bohaterami panuje idealnie wyważona chemia no i przede wszystkim... ah te tajwańskie pocałunki :) No i oczywiście rola Mike He ^^

Hi My Sweetheart(2009) - Xue Hai (Alan Luo) to naiwniak i ofiara losu, który pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny. W celu uniezależnienia się od nadopiekuńczej starszej siostry wyjeżdża na zagraniczne studia. Jednak i tam siostra nie pozwala mu być sobą, zapisuje go na uczelnie pod fikcyjnym nazwiskiem Lin Da Lang. Poznaje tam dziewczynę o złej opinii, Chen Bao Zhu (Rainie Yang). Jakakolwiek próba udzielenia jej pomocy kończy się dla niego kłopotami. Mimo to, chłopak postanawia nie rezygnować i stara się zaprzyjaźnić z diablicą. Z czasem zakochują się w sobie. Bao Zhu i Da Lang są szczęśliwą parą, do czasu aż matka dziewczyny każe córce zerwać z chłopakiem. W dniu jej urodzin Bao Zhu ma odbyć rozmowę z Da Langiem, jednocześnie on postanawia się jej oświadczyć, jednak dziewczyna nie dociera na spotkanie. Mijają trzy lata, po naiwnym i niewinnym Da Langu nie ma już śladu, zamiast niego jest arogancki bogaty podrywacz Xue Hai. Tymczasem Bao Zhu prowadzi popularny program radiowy. W trakcje jednej z jej audycji, chłopak poznaje po głosie swoją byłą dziewczynę. Postanawia ukryć swoją tożsamość i jako bogaty Casanova rozkochać w sobie Bao Zhu, by potem ją rzucić. Jak powiedzie się jego plan zemsty?
Opis: www. filmweb.pl możecie obejrzeć na: http://love-drama.pl/hi-my-sweetheart-po-polsku

Moja ocena: Kolejna tajwańska drama, której nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Jeśli chodzi o seriale z tamtych stron, ta jest moim absolutnym faworytem. Rainie wciela się tutaj w zupełnie nową, inną rolę, z czego wywiązuje się bezbłędnie. Show Luo zagrał dużo lepiej niż się spodziewałam, przez co jego postać przykuwała nawet więcej uwagi niż sama bohaterka. Duży + za soundtrack. Choć wydaje się, że to zwyczajna historia miłosna jakich wiele, podczas oglądania dramy dużo razy możemy przekonać się o niebanalności tej historii :).

Together (2009)- Momo (Rainie Yang) jest cichą i zamkniętą w sobie dziewczyną studiującą filologię angielską, wiecznie zaczytaną w mandze. Jej jedynym przyjacielem jest kapitan studenckiego zespołu pływackiego, Jia Sen (George Hu), którego rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie ośmiolatka. Po śmierci rodziców Momo mieszka sama ze starszą, niezbyt odpowiedzialną siostrą, Chu Chu (Linda Liao), która sprowadza im do domu dodatkowego lokatora w postaci młodego chłopaka, Zhuang Jun Nan. Mars (Jiro Wang) jest, a raczej był, popularnym piosenkarzem. Jego agencja ogłosiła, że chłopak przerywa swoją karierę, żeby rozpocząć studia. Jednak prawda jest taka, że agencja z powodu spadku jego popularności, zabiera mu mieszkanie i menadżera. Przy braku funduszy chłopak nie ma się gdzie podziać. Okazuje się, że Mars i Zhuang Jun Nan to ten sam chłopak. Jego były menadżer wynajął mu pokój w domu Momo...  

Moja ocena: Bardzo zabawna drama ^^. Podczas jej oglądania śmiałam się, płakałam, a czasem nawet wykonywałam te dwie czynności równocześnie. Najmilszym zaskoczeniem jest postać, w którą wciela się Jiro Wang. Zdecydowanie polecam :)

Why Why Love (2007)- Tong Jia Di (Rainie Yang) nie ma łatwego życia, ciągle pracuje, aby pomóc w spłacie rodzinnych długów. Dziewczyna nie ma czasu na miłość, do czasu gdy jej przyjaciółka, Xiao Nan (Chen Yan Xi ) nie wymyśla na loterii charytatywnej "kuponów miłosnych". Szczęśliwy nabywca takiego kuponu staje się posiadaczem serca idealnej dziewczyny. W loterii biorą udział synowie szefa firmy, która zatrudniła dziewczyny na potrzeby odbywającej się akcji charytatywnej. Starszy, Huo Yan (Kingone) losuje "kupon miłosny", natomiast młodszy - Huo Da (Mike He) wylosowuje kupon "Władca i anioł". W ramach tego drugiego kuponu Jia Di jest zobowiązana do wykonywania wszystkich poleceń nabywcy przez cały tydzień...

Moja ocena: Wspaniała trójka po raz kolejny razem :) W tym serialu powielony zostaje pewien motyw z 'Devil beside you', a mianowicie: Rainie znowu musi zostać służącą i wykonywać polecenia diabła. Ale na szczęście to chyba tyle, jeśli chodzi o podobieństwa między tymi dwoma dramami. Mimo wszystko Why Why Love wydaje mi się chyba trochę ciekawsza ^^

Mam nadzieję, że skusicie się do zobaczenia którejś z wymienionych powyżej dram, miłego dnia :)


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jałowiec rozesłany

*lepkie oczy* czyli technika bliżej znana z
serii książek o Georgii Nicolson
Czuję się okropnie. Mam wrażenie, że ten dzień nie należał do fajnych, a jednak nie działo się zupełnie nic. Znowu przez pół nocy nie mogłam zasnąć. Kręciłam się i przewracałam z boku na bok. Co dziwniejsze, od jakiegoś czasu czuję się bardzo sfrustrowana, chociaż nie do końca mam ku temu powody. Pogadałam sobie dzisiaj rano z unni, która pocieszyła mnie tym, że ona zostaje w domu i musi sprzątać. Zjawiłam się w szkole trochę wcześniej, żeby ogarnąć matmę, z której i tak niewiele zrozumiałam. Później przebimbałam cały angielski na nic nie robieniu, na dwóch polskich trochę się ożywiłam, niestety tylko i wyłącznie dzięki zbawczej mocy kawy z automatu( a takich kaw wypiłam dzisiaj chyba z 5 T_T). Później czekały mnie dwie religie, kiedy to już powoli zaczynał mnie łapać dół. Pół lekcji przeleżałam Marcie na ramieniu, nie wiedząc co ja właściwie robię dzisiaj w szkole. Jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego dnia było to, że na drugiej lekcji religii zaczęliśmy śpiewać kolędy i śpiewaliśmy je już do końca. Katechetka pocinała na gitarze, a mnie jakoś udzieliła się świąteczna atmosfera. Ola jak zwykle poratowała mnie kubusiem. Soczek marchewkowy to coś, co Nana lubi najbardziej w świecie. Kiedy wróciłam do domu, po prostu padłam na łóżko. Spałam trochę, a kiedy już w końcu udało mi się wybudzić strasznie rozbolała mnie głowa. Nie czuję się niestety dużo lepiej, więc niedługo pewnie znowu się położę. Miałam w planach grzecznie poczekać, aż baka fansubs wreszcie doda tłumaczenie następnych odcinków 'Faith', jednak chyba nie zapowiada się na to w najbliższym czasie. Od pierwszego epizodu drama absolutnie niezwykle mi się podoba, więc chyba po prostu resztę obejrzę po angielsku.  Zostały mi już tylko dwa odcinki 'Dream High 2' No i nie wiem co później. Może dokończę którąś z kiedyś zaczętych dram, albo obejrzę wreszcie jakieś anime.
Nana świruje ;p
 Anime akurat nie oglądałam już bardzo dawno, więc w święta jako przez czas tak zwanego 'nawrócenia' powinnam się za jakieś zabrać. Mam dużo planów na święta, chociaż są niezbyt konkretne. Chciałabym czytać, oglądać, relaksować się i pooglądać kpopowe koncerty + może do tego koncert Within Temptation i Linkin Park. W ciągu dalszym odliczam dni do końca tego tygodnia. Jeszcze na dobre się nie zaczął a ja już czuję się jak wrak człowieka. Jedynym plusem tego wszystkiego jest wigilia klasowa w piątek, na którą razem z Olą upieczemy ciasto o dość dziwnej nazwie. Nazywa się 'Cycki murzynki'. Może brzmi dość... nietypowo, ale obiecuję, że jeśli tylko wypiek nam się uda, to wstawię tutaj jego zdjęcie:) W czwartek za to idziemy z profesorami od polskiego i historii na jakiś wykład, czy tam spotkanie, więc przynajmniej ominą nas dwie lekcje,a w tym matma(dzięki dzięki dzięki). Jeśli chodzi o mnie i mój dzień chyba tyle. Jeszcze jedną ciekawą rzeczą, o której chciałabym wspomnieć jest zabawne zdjęcie, które moja przyjaciółka Minhae wysłała mi w wakacje. Zdjęcie jest jej autorstwa, zapewne z wizyty w jakimś botaniku ~
Jałowiec rozesłany "Nana"
No a teraz chciałabym zaserwować wam trochę koreańskich pre-debutowych zdjęć. Jeśli chodzi o fanów każdego rodzaju muzyki, nie tylko kpopu, to zdjęcia idoli przed debiutem zazwyczaj stanowią interesującą kwestię :)

TOP z Bigbang - stracił ponad 20kg w zaledwie 40 dni. Jego zgłoszenie do wytwórni zostało odrzucone kilkukrotnie, ponieważ był 'zbyt puchaty'. No cóż, tylko pozazdrościć motywacji :) Sama jestem wielką fanką  TOPa, bo nie tylko ma świetny głos, ale też świetnie wygląda, a fakt, że sam był w stanie na to zapracować jest zwyczajnie godny podziwu ^^.


Hyuna również straciła około 20 kg, po tym jak została porównana do Shin Jung Hwan. Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że każda dziewczyna bierze sobie do serca takie uwagi, i chce, by jakiekolwiek podstawy do takich porównań jak najszybciej zniknęły :)
Kang Sora, gwiazda dream high 2 oraz żona Leeteuka w 'We got married'.


Sunhwa (Secret) 

Patrząc na przykład wielu koreańskich idoli, gdy przyjdzie porównać nam ich obecne zdjęcia, i te sprzed debiutu, zazwyczaj jesteśmy w szoku. Nie tylko przez ogromne straty kilogramów, ale też dzięki świetnej pracy wizażystów w wytwórni ^_^

Ta piosenka Lunafly, to ostatnia rzecz, którą chciałabym się dzisiaj z wami podzielić. Dobranoc:)