wtorek, 9 lipca 2013

Scenariusz 1- "Braciszek Sungyeol"

Dobry wieczór ^_^ Dziś mam dla was coś zupełnie nowego, a mianowicie: scenariusz. Nigdy wcześniej nie pisałam niczego w tym stylu, więc jest to moja pierwsza fikcyjna praca o tematyce kpopu. Mam nadzieję, że się nie zanudzicie i wam się spodoba~ 


Stałaś na lotnisku bardzo podekscytowana. Pracowałaś na ten wyjazd całe wakacje i za ciężko zarobione pieniądze wreszcie mogłaś polecieć do Korei. Już dawno nie miałaś wieści od swojego brata, Sungyeol’a. Zawsze wymienialiście się e-mailami co tydzień, jednak od kilku tygodni  wysłał jedną jedyną wiadomość. Odkąd na stałe wrócił do Korein wasz kontakt nie był już tak intensywny jak zawsze, jednak nie wątpiłaś, że twój brat wciąż bardzo się o ciebie troszczy.  W ostatniej wiadomości napisał, że ciężko pracuje i ma teraz naprawdę mało czasu. „Oppa na pewno się ucieszy, że mnie widzi, zrobię mu niespodziankę!”,pomyślałaś. Z sekundy na sekundę mijały  cię coraz większe tłumy, aż w końcu wezwano cię na odprawę i udało ci się wsiąść do samolotu.  Gdy tylko maszyna wzbiła się w powietrze poczułaś ogromne znużenie i zasnęłaś w mgnieniu oka. Tak jak wcześniej dźwięki maszyny ukołysały cię do snu, tak teraz poczułaś lądowanie samolotu na ziemi i powoli zaczęłaś się budzić. Jedynym co miałaś przy sobie była karteczka z adresem. Po cichu liczyłaś, że wystarczy ci wymienionych pieniędzy, by dojechać taksówką na miejsce. O transport nie było trudno. W okolicach lotniska taksówek było pełno, więc równie dobrze mogłaś wybrać ją na zasadzie wyliczanki, czy tego, jaki kolor ci się podoba. W końcu wybrałaś tą najbliżej, ponieważ twój bagaż był bardzo ciężki. Za kierownicą siedział miły starszy pan, który pomógł ci zapakować walizkę do bagażnika.
-Dzień dobry, Ahjussi! – powiedziałaś wesoło i wręczyłaś mu karteczkę z adresem.
Mężczyzna skinął przyjaźnie głową i wyruszyliście w drogę. Nie znałaś jeszcze dobrze koreańskiego i jedynym, co udało ci się zrozumieć  ze słów wypowiadanych przez mężczyznę było to, że mieszkanie twojego brata znajduje się niedaleko. „Całe szczęście”, pomyślałaś i trochę się uspokoiłaś jednocześnie przeglądając pieniądze w portfelu. Ahjussi miał rację. Minęło niecałe 15 minut, a wy już byliście na miejscu. Wręczyłaś mu lekko pogniecione banknoty, które wcześniej miętosiłaś ze stresu w rękach. Wysiadłaś z taksówki, rozejrzałaś się wokoło i jeszcze raz porównałaś adres z tym na karteczce. Byłaś pewna, że to musi być to miejsce, lecz budynek wyglądał zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażałaś. To zdecydowanie nie był jeden z tych budynków, w których mieszkałby twój brat, a na pewno nie byłoby go na to stać. Mimo wszystko  ruszyłaś przed siebie ciągnąc za sobą walizkę.  Ogarnęła cię niesamowita ulga, gdy zobaczyłaś, że budynek posiada windę. Wnętrze obiektu bardziej przypominało elegancki hotel, aniżeli zwykły blok mieszkalny. Wsiadłaś do windy i wcisnęłaś numerek 6. Nie czułaś się tutaj do końca swobodnie, więc cieszyłaś się, że w windzie nie ma nikogo oprócz ciebie. Gdy ruszyłaś korytarzem, z uwagą zaczęłaś rozglądać się i sprawdzać numerki pokojów. 625… to chyba tutaj, a przynajmniej tak ci się wydawało. Chciałaś zapukać do drzwi, lecz cofnęłaś rękę by jeszcze raz się zastanowić. Wzięłaś głęboki wdech i znów zapukałaś. Za drzwiami rozległ się ogromny gwar, a jedyne co zdołałaś usłyszeć to słowa „Nareszcie przyjechała pizza!” wypowiedziane w języku koreańskim.  Gwar w mieszkaniu, od którego wnętrza dzieliły cię drzwi nagle ucichł. Czy to na pewno mieszkanie mojego brata? Może nie jest za późno, żeby uciec. Mimo wszystko czekałaś. Drzwi otworzyły się niemal bezszelestnie. Stał w nich Sungyeol, twój brat.
-Oppa!- Krzyknęłaś i rzuciłaś się bratu w ramiona.
-Minhae…hej..co ty tu robisz?
-Oppa, strasznie chciałam cię odwiedzić, więc pracowałam na ten wyjazd całe lato!- wykrzyknęłaś.
Przekroczyłaś próg mieszkania zostawiając buty w holu.  Właściwie, pomieszczenie było ogromne. Hol apartamentu zdawał się nie mieć końca, a ty szłaś coraz bardziej niepewnie ciągnąc za sobą walizkę. Na twarzy Sungyeola malowało się zmieszanie, które bardzo starał się ukryć. Gdy doszłaś do końca holu, twoim oczom ukazało się źródło wrzasków, które słyszałaś stojąc na korytarzu. Przed telewizorem siedziało jeszcze sześciu chłopaków oglądających mecz i podających sobie z rąk do rąk miskę z popcornem.  Syngyeol odchrząknął, ale telewizor ryczał tak głośno, że tylko jeden z chłopaków się odwrócił.
-Omo! – krzyknął zdziwiony.
Czułaś, że twoja twarz robi się coraz bardziej czerwona. Oczy chłopaka były przepiękne. Duże, brązowe, patrzyły na ciebie zaintrygowane. Odwrócony chłopak szturchnął ramieniem swojego towarzysza i niczym upadające klocki domina, wszyscy odwrócili się kolejno jeden po drugim. Sungyeol znowu odchrząknął wyraźnie zakłopotany.
-Chłopaki…młodsza siostra złożyła mi wizytę.
Wszyscy niemalże w tym samym czasie zerwali się z kanapy rozsypując przy tym popcorn.  Sześciu chłopców stanęło na baczność w rządku, tak jakby mieli zaraz zasalutować. Jako jedyny podszedł do ciebie chłopak, który odwrócił się  pierwszy.
-Wybacz, byliśmy zdziwieni… tak rzadko bywa u nas ktoś poza naszymi menadżerami. Ja jestem Myungsoo, a tam stoją Dongwoo, Hoya, WooHyun, SungJung i SungGyu.
Teraz do ich szeregu dołączył twój brat. Wszyscy podnieśli ręce w geście przywitania, ale nie miałaś pojęcia, dlaczego robią  to w tak dziwny sposób jakby…byli zespołem? Niee, to niemożliwe. Mój brat jest gwiazdą?
-Witamy cię Minhae, jesteśmy Infinite! – chłopcy skłonili się nisko.- Siostrzyczko, mianhae – zaczął Sungyeol – Nie chciałem ci mówić, zanim to nie będzie nic pewnego ale.. jestem w zespole! Ostatnio mało się odzywałem, bo mamy  bardzo dużo treningów przed debiutemi  codziennie dają nam  niezły wycisk.
Chłopcy powitali cię szczerymi uśmiechami, z jednym wyjątkiem. Za uśmiechem Myungsoo kryło się coś dziwnego, coś jakby.. drwina? Zarzucił włosami i poszedł do pomieszczenia, które jak zgadywałam, było jego pokojem.  Inni chłopcy poszli w jego ślady. Było już dość późno, więc pewnie idą spać, pomyślałam.
-Oppa, zrobiłam coś nie tak?
-Nie Minhae, będzie dobrze. Oni po prostu nie przywykli do rzeczy, które nie są zapisane w grafiku tydzień wcześniej. Pewnie po prostu są zdziwieni, bo od dawna z nikim się nie umawiali –Sungyeol pogłaskał cię po głowie.- a teraz moja śliczna siostrzyczka tu jest! Chodź, zaprowadzę cię do pokoju.
Sungyeol zawsze wiedział jak poprawić ci humor. Był twoim starszym bratem. To on opatrywał ci kolano, gdy spadłaś z roweru i on siedział z tobą gdy miałaś koszmary i nie mogłaś zasnąć. Jeśli on mówi, że będzie dobrze, to bez wątpienia musiało tak być. Wierzyłaś mu jak nikomu innemu na tym świecie. Brat wziął twoją walizkę i wykonał ruch ręki, który mówił, żebyś podążała za nim. Weszliście do pokoju, który twój brat dzielił z.. Myungsoo. No właśnie. Sungyeol poprosił cię, byś chwilę zaczekała pod drzwiami, a ty go posłuchałaś. Za drzwiami usłyszałaś tylko parskanie i pomruki przepełnione dezaprobatą. Prawdopodobnie mnie tu nie chcą, pomyślałaś od razu. Po chwili uśmiechnięty Sungyeol otworzył drzwi. Myungsoo siedział na swoim łóżku i udawał, że czyta książkę. Stwierdziłaś, że udawał, bo trzymał ją do góry nogami. Rzucił ci spojrzenie spode łba.
-Możesz tutaj spać, ale swojego łóżka ci nie odstąpię.
Sungyeol wyciągnął z szafy koce i poduszki i zaczął tworzyć dla ciebie legowisko. Większość z twoich ubrań zaczął układać w wolnych szufladach. Nie słuchał twoich protestów i nie chciał przyjąć pomocy. Poszłaś się umyć i gdy wróciłaś do pokoju w starej koszulce swojego brata i jego ulubionych spodniach od dresu, które zostawił w domu, on tylko wybuchnął śmiechem.
-Minhae, wciąż masz jeszcze tą koszulkę? Przecież przestałem ją nosić dawno temu!
Myungsoo również się uśmiechnął, jednak udałaś, że tego nie widzisz. Prawdopodobnie, gdybyś tylko zwróciła wzrok w jego kierunku, uśmiech z jego twarzy zniknąłby momentalnie. A przecież ten uśmiech przez długie sekundy zapierał ci dech w piersiach. Zrobiło się naprawdę późno i pomimo wielu namów, w których twój brat próbował oddać ci swoje łóżko, ty wciąż  wybierałaś przygotowane przez niego legowisko z koców. Naprawdę nie chciałaś sprawiać problemów. Niefortunnie, pokój nie był duży, więc spałaś na niewielkim skrawku wolnej przestrzeni między łóżkami chłopców. Wybijała trzecia w nocy, a ty wciąż nie mogłaś zasnąć. Przekręciłaś się na drugi bok. Zawsze bałaś się ciemności, lecz tej nocy księżyc rzucał wiele światła na okna pokoju, w którym spałaś. Nagle zauważyłaś, że para ogromnych, brązowych oczu ci się przygląda.
-O, Myungsoo…nie śpisz?
- Nie, a ty czemu przez cały czas tak leżysz? Masz problemy ze snem?
Nie odpowiedziałaś. Wpatrywałaś się w niego czujnie. Nie mogłaś do końca odczytać jego intencji. Byłaś przekonana, że w każdej chwili chłopak może być dla ciebie miły, a równie dobrze mógłby cię obrazić lub wyśmiać.  On jednak lekko nachylił się w twoim kierunku i pocałował cię w czoło, po czym delikatnie zmierzwił ci włosy.
-Śpij, jutro też jest dzień.

Nie zdołał nawet ujrzeć twojej reakcji, bo momentalnie odwrócił się do ciebie plecami i rozległo się ciche chrapanie. Mimo wszystko miałaś wrażenie, że twoja twarz spłonęła rumieńcem, więc cieszyłaś się, że nie może tego zobaczyć. Czy spał? Lunatykował? A może po prostu ci się to przyśniło?   

***

To mój pierwszy scenariusz, więc jeśli was zanudziłam, to bardzo przepraszam :) Jak już mówiłam, nigdy nie pisałam nic w tym stylu, więc liczę na wyrozumiałość~. Jego główną bohaterką i jednocześnie osobą, która zainspirowała mnie do jego napisania jest moja przyjaciółka, Minhae~.

Coffee Shop


Hej kochani! ;) Bardzo rzadko zdarza mi się robić oceny klipów, ale do dzieła! "Coffee Shop" jest nowym MV południowokoreańskiego zespołu męskiego, B.A.P. Wiem, że piszę tą recenzję już jakiś czas po ukazaniu się klipu, mam jednak nadzieje, że to lepiej, gdyż więcej osób do tego czasu miało szansę go zobaczyć. Bezapelacyjnie, absolutnie perfekcyjni chłopcy, których kojarzymy raczej z mocnym rapem, agresywnym bitem i muzyką pełną siły, która aż od niej bije, tym razem sprezentowali nam coś zupełnie innego. Czy wyszło im na to na dobre? Przekonajmy się!


Pierwsze sekundy teledysku, kadr na każdego z chłopców... i co uderza nas najbardziej? Teledysk w końcu nie jest kręcony w studiu! Jeśli chodzi o samych B.A.P, jak akurat oni nie katują nas tego typu teledyskami, tak studyjne mv'ki są wśród koreańskich artystów takich jak Soshi czy SuJu wręcz plagą! Co więcej, video do 'Coffee Shop' (chyba)nie jest kręcone w Korei. Klimatem sceneria dużo bardziej przypomina Stany Zjednoczone, San Fransisco czy Los Angeles. Niestety nie znam się na tych kwestiach, więc jeśli ktoś dokładnie wie, gdzie teledysk był kręcony, proszę mnie sprostować lub poprawić~. Hameryka, czy nie, sceneria jest przepiękna. Morze, uliczki, domki, plaża, diabelski młyn. Wszystko jest bardzo sielankowe, poniekąd wakacyjne, zdecydowanie odprężające.

Jeśli chodzi zaś o wygląd chłopców, powiem jedno: Taaaaaaaaak! Pomimo mojej ogromnej miłości do B.A.P, jest to pierwszy teledysk, gdzie wszyscy mi się podobają. Żaden z nich nie ma na siłę udziwnionej fryzury ani koloru włosów. Widać, że styliści postawili tutaj bardziej na prostotę aniżeli na przepych i wyszło to na zdecydowany plus. Na początku teledysku pojawia się DaeHyun. Ma na sobie białą koszulę i czarne spodnie. Blond włosy, które mają zdecydowanie bardziej naturalny odcień niż w debiutanckich teledyskach B.A.P wyglądają przecudownie.  Trudno opisać mi każdą stylizację, ponieważ w teledysku jest ich naprawdę wiele. Niesamowicie wygląda również YongGuk, który moją największą uwagę przykuł rapowanym fragmentem, w którym stoi nad morzem z koszuli z jasnego dżinsu- cudowny.  Jeśli chodzi o JongUp'a, nigdy za bardzo za nim nie przepadałam, a tutaj proszę. On jako jedyny ma we włosach kolorowe akcenty, a mianowicie: delikatnie różową grzywę. Pomimo tego iż różowy może wydawać się dla chłopaka lekko obscenicznym kolorem, on wygląda świetnie. Zelo, wyrzucający z siebie słowa  z ogromną prędkością maknae, wygląda zdecydowanie doroślej niż zazwyczaj. Lekko zaczesana grzywa, również bardzo proste stylizacje, i w tym jest cały urok. Jeśli chodzi o Himchan'a, ten za to wygląda jak kompletny ulzzang. Po raz pierwszy chyba widzimy go w tak delikatnym wydaniu. Na sam koniec, jako wisienkę na tym cudownym torcie zostawiłam sobie mojego biasa z B.A.P, YoungJae, i tutaj niestety mam jedno zastrzeżenie. Gdy na początku pojawia się ubrany całkowicie na czarno, a w czerwonym kapeluszu, nie wiem czemu, to nakrycie głowy zdaje mi się do niego nie pasować. Ratują go jednak sceny na plaży, po której spaceruje czytając książkę. Jeśli chodzi więc o stylizacje chłopców - niesamowicie udane i bez zawahania możemy powiedzieć, że są one ogromnym, naprawdę ogromnym atutem teledysku.


Powiedzmy jednak coś na temat samego utworu. "Coffee Shop" zdecydowanie odcina się od konwencji, w jakiej tworzone są wszystkie piosenki zespołu. Jak już wcześniej wspomniałam, B.A.P, którzy kojarzeni są z mocą, agresją i męskością, tutaj serwują nam zupełnie spokojny i przyjemny, a wręcz relaksujący kawałek. Czy podoba mi się to? Zdecydowanie. Słuchając tej piosenki pierwszych kilka razy, nie mogłam się do niej przyzwyczaić, jednak ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, by ocenić ją negatywnie. Utwór jest spokojny i uroczy. Bardzo podoba mi się, że chłopcy nie trzymają się uparcie jednej, utartej już koncepcji agresywnych raperów. Ta piosenka akurat zawiera w sobie mało fragmentów rapowanych, a co zaskakuje nas najbardziej? Zelo śpiewa! Nasz plujący słowami maknae wreszcie pokazuje swój głos, który przy okazji jest bardzo spokojny i kojący. 

 Jaka jest moja końcowa ocena? "Coffee Shop" jest utworem, który bardziej tradycyjnym fanom B.A.P może się nie spodobać. Całość ma kompletnie inny klimat niż dotychczasowa twórczość chłopaków, ale w tym przypadku inny wcale nie znaczy gorszy, o czym mam nadzieję przekonacie się oglądając teledysk. Sceneria, stylizacje, głosy chłopaków... wszystko to oceniam jako ogromny plus. Zarówno teledysk jak i piosenka podobają mi się. Mam też nadzieję, że chłopcy jeszcze nie raz, nie dwa mnie zaskoczą. Miłego dnia~ :) A wam jak się podoba "Coffee Shop"?

poniedziałek, 8 lipca 2013

Falling in love ^_^

Znów mam za sobą kilka bardzo owocnych dni z bieganiem w roli głównej ^_^




W ciągu dalszym również nie obejrzałam nic nowego. Muszę to zmienić, a więc jutro... Dramy!


Jak wam się podoba?~


piątek, 5 lipca 2013

Z ostatnich dni + xoxo


Hej kochani! W tej notce zamierzam wam mniej-więcej powiedzieć wam jak minęło mi kilka ostatnich dni. Może nie będzie to wiele informacji, ale jednak^^. W sobotę wybrałam się z mamą na zakupy i udało nam się kupić moje wymarzone 
"cyrkowe porty", czyli rurki w pionowe biało-czarne paski. Niestety mojej przyjaciółce bardzo kojarzą się z cyrkiem, a więc tak już zostało^_^. Spodnie widoczne są na załączonym po lewej stronie zdjęciu~. Przez niedzielę i poniedziałek nie działo się nic ciekawego, przejdźmy więc do wtorku. Wreszcie udało mi się spotkać z przyjaciółką. Wybrałyśmy się na sushi, zakupy, udało nam się obgadać sprawę prezentu na jej urodziny. Tego dnia udało mi się kupić śliczną torebkę, buty i koszulkę. Tego dnia również po raz pierwszy wybrałam się na bieganie z moim kumplem, Piotrkiem. Wybraliśmy sobie trasę około 3-4 kilometrów i na początku szło nam bardzo opornie. Okazało się, że moja kondycja jest koszmarna, ale nie dawałam za wygraną. Środę spędziłam w domu walcząc z zakwasami, które były bardzo, bardzo nieznośne. W czwartek odwiedziła mnie koleżanka i wieczorem znów poszłam biegać. Dziś wybrałam się z Piotrkiem na Sushi i jaśminową herbatę, po czym postanowiliśmy zjeść frytki i napić się cappy. Jutro wybieram się z kolegą na kawę i pomimo tego, że wydaje mi się, iż spędzam ten czas bardzo intensywnie, tak naprawdę jak widzicie niewiele się dzieje. Trochę ponad tydzień do wyjazdu do Włoch. Jedynym, co będzie mogło w miarę dobrze zobrazować ostatnie dni będą zdjęcia ^_^

O,O - oczy niczym sowa!
Peace ^o^
Dzisiejsze Sushi moje i Piotrka~
Piotr-Gejsza nalewa herbatkę w japońskiej restauracji; )
Dzióbas :P
                                                           
Na ostatnim zdjęciu widoczny jest mój najnowszy nabytek^_^ Płyta EXO-XOXO, na której przyjście z Korei czekałam prawie miesiąc. W związku z tym, że obiecałam sobie, iż przesłucham płytę dopiero jak dostanę ją do rąk, zwlekałam bardzo długo. Teraz słucham jej już kolejny raz i jestem oczarowana. Jest tutaj kilka naprawdę pięknych, wolniejszych, przypominających ballady piosenek, ponadto dostałam kartę Tao, mojego biasa z EXO-M i jestem strasznie zadowolona~ Wszystkie piosenki są cudowne, a ja czuję się niczym najszczęśliwszy człowiek na świecie:) Moje szczęście dowodzi tylko jednego- Warto było czekać~.
A jak wam mijają wakacje? Miłej nocy kochani~

środa, 3 lipca 2013

Blood+ - recenzja anime

,,Żyj dniem dzisiejszym i myśl o jutrze, a wszystko się ułoży''


Saya Otonashi jest sierotą i nie pamięta nic z okresu swojego dzieciństwa. Mimo to żyje szczęśliwie na Okinawie wraz z ojcem i dwójką braci, Kai'em i Riku. Jej życie niczym nie różni się od codzienności przeciętnego nastolatka. Szkoła, przyjaciele, rodzina. Czas wlecze się spokojnie, a życie dziewczyny przypomina sielankę, aż do czasu. W Okinawie dochodzi do serii niezrozumiałych i dziwnych morderstw. Każdą z tych zbrodni łączy jeden fakt- wszystkie ofiary całkowicie pozbawione są krwi. Pewnego dnia Saya zostaje zaatakowana przez demona. Jak zareagowałaby na to normalna dziewczyna? Pewnie zaczęłaby uciekać. Tak właśnie zrobiła Saya. Nie mniej jednak, niedługo potem zjawił się pewien tajemniczy mężczyzna imieniem Hagi, który ratuje ją z opresji. Głównej bohaterce wydaje się od dziwnie znajomy. Dziewczyna podejrzewa, że może mieć to związek z jej przeszłością, z której nie ma żadnych wspomnień. Saya okazuje się być stworzona do zabijania kiropteranów, wysysających krew demonów, a Hagi jest jest towarzyszem. Wszystkie te wydarzenia miały swój początek ponad 50 lat temu w Wietnamie, gdy Saya siała spustoszenie jako śmiercionośna broń. 

Seria "Blood+" składa się z 50 odcinków. Przyznam szczerze, że jest o najdłuższe anime jakie obejrzałam, bowiem zazwyczaj mierzę raczej w te po max 30 epizodów. Zwyczajnie nie mam siły do tasiemców. Niemniej jednak seria ta była dla mnie ogromnie miłym zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o główną bohaterkę, nie mam zupełnie żadnych zastrzeżeń. Saya jest typową dziewczyną, miłą i koleżeńską. Nic dziwnego więc, że nie może się pogodzić z faktem iż w przeciągu jednego wieczoru jej dotychczasowe życie kompletnie staje na głowie.  Mimo to dziewczyna postanawia podjąć się narzuconej jej odgórnie misji zabijania kiropteranów, a jej celem ma być jej siostra bliźniaczka, Diva. Z czasem dowiadujemy się skąd pochodzą nienaturalne moce dziewczyny i jakie mroczne sekrety kryje jej przeszłość. Co jednak mnie się w niej podobało? Mimo iż okazała się nie być człowiekiem, jej człowieczeństwo wciąż było zdecydowanie bardziej rozwinięte niż u większości ludzi, z którymi obcujemy na co dzień. Po śmierci ojca najważniejsi stali się dla niej Kai i Riku i nawet jeśli nie byli jej rodziną, Saya wciąż kochała ich i strzegła.  Jest jednak rzecz, która niesamowicie mnie w niej irytowała. Saya była osobą o bardzo dobrej i ciepłej naturze, a mimo to wiedząc iż nie jest człowiekiem wciąż robiła z siebie straszną męczennicę. Przyjęła rolę wybawczyni, święcie przekonana o tym, iż by wyzbyć się zła na całym świecie musi doprowadzić również do własnej śmierci. Patrząc przez pryzmat tego, iż tak naprawdę nie była człowiekiem może wydawać się to całkiem logiczne, aczkolwiek mnie tylko to irytowało. Może nie tak bardzo, ale jednak.

Postacią, którą polubiłam najbardziej był jednak brat głównej bohaterki, Kai. Na przełomie początku i końca serii możemy zauważyć jak bardzo się zmienił, mało tego, bohater przez całość trwania serialu dorasta na naszych oczach, co nietrudno jest zauważyć. Z lekkomyślnego, pakującego się w bójki chłopca staje się odpowiedzialnym mężczyzną, który odrzuca własne korzyści dla dobra ogółu, by móc brać udział w słusznej sprawie, a przynajmniej tak podpowiada mu serce.

Jest jeszcze jedno wrażenie, którego od początku do końce serii nie mogłam się pozbyć. Tajemniczy mężczyzna, całkowicie oddany Sayi, Hagi, ogromnie przypomina mi wyglądem Sebastiana z Kuroshitsuji. Charaktery bohaterów są kompletnie odmiennie, ale nie idzie zignorować faktu, iż obaj ubrani są w strój kamerdynera, a na dodatek są demonami. To taka mała refleksja ode mnie.


Jeśli zaś chodzi o opening i ending, seria "Blood+" ma 4 openingi i 4 endingi. Po dwa na każdy z czterech sezonów. Cóż mogę o nich powiedzieć? Pierwszy i trzeci były cudowne, za to drugi i czwarty ledwo co mogłam przeboleć. Ogromnym plusem drugiego openingu jest piosenka Hyde, "Season's call", którą uwielbiam. Mimo wszystko w tej kwestii nie mam zastrzeżeń. 

Czas jednak podsumować. W kwestii fabuły, seria "Blood+" była naprawdę zadowalająca. Na początku akcja rozwijała się bardzo żwawo i zawierała wiele interesujących wątków. Mogliśmy tutaj spotkać dużo odniesień historycznych dotyczących wojny w Wietnamie, ale i legendę o Upiorze, który wręczał dziewczynom błękitną różę, po czym te znikały bez śladu. Początkowe odcinki serialu rozwijają wiele wątków, które kontynuowane są przez całą serię. Pomimo to, że niektóre wydarzenia mogły być lekko absurdalne czy niezrozumiałe, nie były one rażące i nie wpłynęły na moją pozytywną opinię serii. Bohaterowie również są jak najbardziej w porządku. Muzyka również jest świetna, więc ogólnie całą serię oceniam na duży, duży plus. Nie żałuję poświęconego na nią czasu i myślę, że będę chciała jeszcze niejednokrotnie do niej wrócić. Czy poleca? Zdecydowanie tak.