niedziela, 2 czerwca 2013

6 miesięcy !


Dobry wieczór czytelnicy! Zbliża się dość ważna dla mnie data, jest to 4 czerwca. W związku z tym, że tego dnia będę na wycieczce, a jutro będę się pakować, postanowiłam napisać notkę dzisiaj^^ Przejdźmy jednak do rzeczy. Tą ważną datą dla mnie jest pół roku odkąd założyłam bloga. Napisałam ponad 80 postów, zdobyłam 50 wiernych czytelników i obserwatorów, czego chcieć więcej?


Może nie jest to ogromne osiągnięcie, ale ja traktuje je jako swego rodzaju niewielki sukces, który będzie jednym z kilku kroczków do tworzenia wspaniałej i długiej (mam nadzieję) historii tego bloga. Jeśli jednak mamy dziękować, zróbmy to profesjonalnie! Największe podziękowania chciałabym skierować do dwóch osób. Minhae, mojej najlepszej przyjaciółki, która natchnęła mnie do założenia bloga. Drugą osobą jest bloggerka, Magdalena B, która była jedną z moich pierwszych obserwatorek. Do tej pory jest ze mną i regularnie śledzi moje poczynania i posty, za co jestem bardzo wdzięczna ^^. Chciałabym tylko powiedzieć... Naprawdę dziękuję wam wszystkim, że ze mną jesteście. Nawet pomimo tego, że moje notki czasem bywają nieskładne, a recenzje długie i nudne. Podsumowując, nie wszystko zawsze trzyma się tutaj kupy, a mimo to wciąż odwiedzacie mnie  i czytacie to, co uda mi się napisać. Moim największym marzeniem zakładając bloga było zyskanie czytelników, których może nie będzie wielu, ale będą do mnie systematycznie zaglądać. Ten cel zdecydowanie mogę oznaczyć jako zdobyty, bo bez was tego bloga by nie było. Wchodzicie tutaj i komentujecie moje wypociny, tym samym motywując mnie do pisania dalszych postów. Z jednej strony 50 obserwatorów nie jest ogromną liczbą, ale w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się, że będzie was aż tylu! Dziękuję!


Fighting~!

piątek, 31 maja 2013

K-popowe nowości i nie tylko...


Hej~! W związku z tym, że mamy trochę wolnego, a ja nie oglądam chwilowo żadnej dramy, postanowiłam zrobić podsumowanie k-popowych nowości ostatnich tygodni. W notce znajdą się teasery, teledyski, wszystko to co najistotniejsze, czego dowiedzieliśmy się przez minione tygodnie. Było tego całkiem sporo, więc pomyślałam, że przydałoby się co nieco ogarnąć. Przy okazji chciałabym poznać wasze opinie w komentarzach ! Co wam się podobało, co nie, na co czekaliście lub czekacie, co was usatysfakcjonowało, czy wręcz przeciwnie - zawiodło. No ale przejdźmy do zestawienia :)

1. CL - The Baddest Female

O solo liderki 2ne1 przez długi czas było głośno. W końcu się doczekaliśmy! CL sprezentowała nam kawał dobrego rapu i dość kontrowersyjny styl. Sama koncepcja teledysku przypomina mi "One of a Kind"         G-Dragona, ale przykro mi CL, smok jest tylko jeden. Mimo to, solowy debiut artystki uważam za udany. Piosenka przez długi czas budziła we mnie sprzeczne odczucia, ale w końcu się do niej przekonałam~.

2. 2PM - A.D.T.O.Y

Bez bicia i owijania w bawełnę przyznam się, że nigdy nie byłam fanką 2PM. Ich muzyka nieszczególnie do mnie przemawiała, podobały mi się może ze dwie piosenki i byłam przekonana, że raczej już niczym mnie nie zaskoczą. I tu się pomyliłam. A.D.T.O.Y bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba. Oby tak dalej chłopcy!

3.SHINHWA -This Love

Właściwie nie jestem specjalistką od SHINHWA'y, bo znam ich tylko dzięki singlowi "Venus". Co prawda trochę nie moje klimaty, ale piosenkę uważam za całkiem w porządku. Nie do końca mój rodzaj beatu, ale daje radę. Fanom zespołu na pewno się spodoba^^

4. VIXX - Hyde

To jeden z głośniejszych comebacków maja, przynajmniej w moim otoczeniu, gdyż masa moich znajomych szaleje za VIXX. Ja niestety nigdy nie byłam i raczej nie będę fanką tego zespołu, ale uważam, że teledysk jest bardzo fajny, i piosenka całkiem wpadająca w ucho.

5. Lee Hyori - Bad Girls

Niestety nie porwało. Nie umiem wiele powiedzieć ani o piosence, ani o teledysku.  Po prostu trzy razy nie.

6. 100% - Want you back

Mogłabym napisać tutaj dokładnie to samo, co przy "A.D.T.O.Y" 2PM. Jestem pozytywnie zaskoczona, choć to nie są do końca moje klimaty. Mimo wszystko piosenka kilka razy przewinęła się przez moją playlistę listę i może jeszcze kilka razy znajdzie na niej miejsce. To chyba tyle jeśli chodzi o 100%.

7. Boyfriend - On & On

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że jestem ogromną fanką Boyfriend, ale niestety nie przepadam za ich japońską twórczością. Mimo to nie można im odmówić słodkości w każdej kwestii :3

8. EXO - Wolf (wersja chińska i koreańska)

W związku z tym, że jest to stosunkowo najmłodszy w tej chwili i chyba najbardziej oczekiwany w tym roku comeback, EXO zostawiłam sobie na koniec, niczym wisienkę na torcie. Jako Exotic czekałam na nich ponad rok i faktycznie wiele razy myślałam, że pewnie zanim chłopcy z obcej planety wrócą, ja już wyląduje na kpopowej emeryturze. Mimo to czekałam wiernie, i w końcu się doczekałam. Uroniłam nawet łezkę ze szczęścia. Mimo to, piosenka ma swoje lepsze i gorsze momenty, chociaż nawet pomimo kilku wad strasznie mi się podoba, tak samo jak teledysk. Czekam aż SM wyda Drama version, bo to będzie coś pięknego!

Tyle chyba jeśli chodzi o teledyski. Mam nadzieję, że wymieniłam tej najważniejsze. Jeśli o czymś zapomniałam, piszcie w komentarzach ;). Teraz chciałabym przedstawić wam teasery zbliżających się powrotów i debiutów :

1. Lee Min Ho - Love Motion

W tym przypadku muszę przyznać, że ostro przedupiłam sprawę, bo nawet nie wiedziałam, że Min Ho śpiewa. Kojarzyłam go raczej po prostu z mega utalentowanym aktorem, ale jestem bardzo ciekawa teledysku. Piosenkę słyszałam w pełnej wersji audio dosłownie przed chwilą i bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że Min Ho mnie nie zawiedzie, a jego status ulubionego Koreańczyka w moim sercu tylko się umocni i będę fanką nie tylko jego gry aktorskiej, ale również muzyki.

2. MBLAQ - Smoky Girl

Jeden z moich ulubionych zespołów, na który czekam już bardzo długo. Po genialnym zeszłorocznym "It's war" byłam bardzo ciekawa, co zafunduje nam J.Tune. Nic więc dziwnego, że załamałam się, kiedy w marcu wrócili z japońską wersją "Mona Lisy." Mam tylko nadzieję, że warto będzie czekać i na nowo mnie oczarują, tak jak zrobili to rok temu ;)

3. Henry - Trap (with Kyuhyun & Taemin)

Wielu z was zapewne słyszało pogłoski o nowym solowym artyście SMent. Sama byłam tym faktem bardzo zaciekawiona, zwłaszcza, że na początku wytwórnia pokazała nam tylko plecy idola. Nie ukrywałam zadowolenia, kiedy dowiedziałam się, że tym solistą jest Henry.  Widząc go w dość nieregularnym składzie SuJu-M, miałam cichą nadzieję, że w końcu się wybije, bo kilkukrotnie przykuł moją uwagę. Jedno jest pewne: jeśli zagoszczą u niego Kyuhyun i Taemin, a wszystko to połączymy z melodyjnym głosem Henry'ego, bez wątpienia otrzymamy hit! Przynajmniej taką mam nadzieję. Trzymam za Henry'ego kciuki!

Jeśli chodzi o nowości w świecie K-popu, to chyba byłoby na tyle. Osobiście uważam, że zdecydowanie ciekawiej zapowiadają się teasery następujących comebacków. Maj nie był tak dobry pod względem powrotów jak się spodziewałam mimo to sprezentował nam tu kilka perełek takich jak 2PM, CL czy EXO.  Są jeszcze jakieś comebacki i teasery które wam się podobają, a ja nie zwróciłam tu na nie uwagi? Jeśli tak, piszcie w komentarzach, postaram się na wszystko odpowiedzieć. Miłego wieczoru :)



czwartek, 30 maja 2013

Big - Recenzja dramy


"Jeżeli jedno dziecko przychodzi na świat po to, by uratować drugiemu życie...
 bez wątpienia jest to cud"


Gil Da Ran wiedzie w tej chwili idealne życie. Rok temu, pracując jako dostarczycielka bukietów na wesela popełniła okropną pomyłkę. Dostarczyła jednej ze swoich koleżanek bukiet prawie dziesięciokrotnie przekraczający wartość tego, który zamówiła. Próbując go odzyskać, Da Ran spada ze schodów i wtedy poznaje Seo Yoon Jae. Mężczyzna jest lekarzem, który zajmuje się nią w szpitalu, następnie zostaje jej narzeczonym.  Wszystko układa się po myśli Da Ran. Kobieta zdaje egzamin nauczycielski i wyrusza na staż w seulskim liceum. Wysiadając z autobusu, przez przypadek zabiera nie swoją parasolkę i w ten sposób poznaje opryskliwego studenta z ameryki. Kyung Joon, bo tak ma na imię owy student, zamierza uczęszczać do liceum, w którym praktyki będzie miała Da Ran. Sprawy między nią i Yoon Jae zaczynają się jednak komplikować. Narzeczony nie rozdał zaproszeń na zbliżający się ślub, a Da Ran zaczyna wątpić w jego uczucia. Jadąc na spotkanie z narzeczoną, Yoon Jae ma wypadek. W kraksie uczestniczy również wracający do domu na motocyklu Kyung Joon. Obaj spadają z urwiska do wody i Yoon Jae ratuje tonącego Kyung Joon'a. Poinformowana o śmierci narzeczonego Da Ran udaje się do szpitala, po czym okazuje się że ciało Yoon Jae ma się całkiem dobrze. Jest jednak haczyk: w ciele narzeczonego Da Ran wylądowała dusza nastoletniego Kyung Joon'a, przy czym ciało ucznia znajduje się w śpiączce.


Główna bohaterka, Da Ran, jest zdecydowanie jedną z najlepszych bohaterek koreańskich seriali. Nie jest przerysowana, a jej uczucia są szczere  i bardzo prawdziwe. Gra ją jedna z moich ulubionych aktorek, Lee Min Jung, która kojarzona jest głównie z odegrania hałaśliwej narzeczonej Jun Pyo z "Boys Over Flowers". Rola w "Big" sprawiła, że jeszcze bardziej ją polubiłam. Postać, którą stworzyła była bardzo prostolinijna, odważna i przede wszystkim szczera sama ze sobą. Jedna z niewielu bohaterek, która nie pierdzieliła się z uczuciami i nie myślała milion lat "A może zrobić tak.. a może nie". Da Ran podąża za swoimi uczuciami i nie rezygnuje z tych, których kocha, za co bardzo ją polubiłam. 


Bardzo długo zastanawiałam się, jak opisać postać Kang Kyung Joon'a. W rezultacie całe laury za charakter nastolatka zbierze Gong Yoo, który pierwotnie grać miał rolę Yoon Jae. Jednak w związku z zamianą ciał, zamiast lekarza, Gong Yoo musiał odgrywać nastolatka. Z czystym sumieniem przyznam, że wyszło mu to niesamowicie. Znam go z dramy "Coffee Prince", ale tam nie zdobył mojej aprobaty. Dopiero w "Big" mógł pokazać swoje umiejętności aktorskie, które są ogromne.  Wczuł się w rolę Kyung Joon'a do tego stopnia, że przez cały czas byłam wiernie przekonana iż w ciele dorosłego mężczyzny zamknięty jest nastolatek.  Płakałam i śmiałam się razem z nim. Współodczuwałam wszystkie emocje, które wyrażał Gong Yoo, co świadczy tylko o tym, jak dobrym jest aktorem. Trudno powiedzieć mi jednak cokolwiek o odtwórczy roli nastoletniego Kyung Joon'a,  Shin Won Ho, gdyż na ekranie było go naprawdę mało. 


Całkiem znaczącą rolę odgrywa tu też Suzy. Jang Ma ri jest zakochaną w nim przyjaciółką Kyung Joon'a, która śledzi go z Ameryki aż do Korei. Mogę powiedzieć tylko, że była jedną z najbardziej irytujących postaci, jakie zdarzyło mi się oglądać w dramach i szczerze nie mogłam jej znieść. Krzykliwa, strasznie samolubna, zaborcza. Ilekroć pojawiała się na ekranie, przywodziła mi na myśl obraz "psychicznej dziewczyny", który często pojawia się na wielu portalach internetowych, jeśli wiecie, o co mi chodzi. Mimo wszystko Suzy odegrała tę rolę dobrze, więc nie należy mieć do niej zastrzeżeń. 

Słuchając soundtracku z dramy zetkniemy się z piosenkami Beast, Suzy, Gong Yoo, Davichi czy Venny. Piosenki są niesamowite, i idealnie pasują do dramy. Soundtrack jest jedną z najmocniejszych stron tej produkcji i wiem, że będę go słuchać bardzo często.


"Jeśli spotkam Cię jeszcze raz Gil Da Ran, zakocham się w tobie. Jeśli pojawię się przed Tobą jeszcze raz, nawet jeśli dostaję napadu złości i zachowam się jak bachor, proszę Cię, złap mnie pierwsza. Znieś to i nie pozwól mi odejść, nawet jeśli nie będę Cię pamiętał."

Z góry przepraszam, jeśli jakiś fragment recenzji może wydawać się niejasny, ale chciałam zrobić wszystko, by tylko uniknąć spoilerów dla osób, które zainteresują się tą produkcją i będą chciały ją obejrzeć. Jakie są moje końcowe wnioski? Drama jest niesamowita. Zostanie w mojej pamięci na długo, i zapewne będę chciała do niej wrócić. Miłość nie zna różnicy wieku, lecz czasem trzeba poświęcić się dla dobra innych. Stawianie czoła problemom nie należy do najłatwiejszych kwestii, lecz jeśli będziemy mieć przy sobie kogoś, kto będzie pochwalał nasze decyzje i wspierał nasze wybory, zdecydowanie łatwiej będzie obrać tę właściwą z dróg. Szczere uczucia czasem jednak nie wystarczą, by zatrzymać kogoś przy naszym boku. Egoizm nigdy nie da nam nic dobrego, a może tylko zaszkodzić. Miłość, szczęście i poświęcenie, radości i smutki, to wszystko możecie znaleźć w tej dramie.

środa, 29 maja 2013

Tonari no kaibutsu-kun !


"Even when the answer i obvious, making one wait for it is the worst thing you can do"



Mizutani Shizuku jest najlepszą uczennicą w klasie. Nauka jest jedynym sensem jej życia, i codziennie spędza w książkach długie godziny. Chodzi do szkoły przygotowawczej, praktycznie nie ma własnego życia, a wszystko po to by być najlepszą. Niestety, pewnego dnia jej plany dostania się na szczyt niweczy Haru Yoshida. Haru jest uczniem, który od jakiegoś czasu nie uczęszcza na zajęcia, tak więc Shizuku dostaje od wychowawczyni zadanie- musi sprowadzić Yoshidę z powrotem do szkoły, bo inaczej chłopak nie zda. Wraz z pojawieniem się w szkole niezrównoważonego, trochę agresywnego i jednocześnie głupawego Haru, wszystko przewraca się o 180 stopni. Świat Mizutani staje całkowicie na głowie, a przed dziewczyną staje do ogarnięcia nowe wyzwanie: uczucie miłości, którego jeszcze nigdy nie doświadczyła.

Cóż mogę powiedzieć? Mamy tutaj do czynienia z szablonowym szkolnym anime. Mamy kujonkę i wariata, który sprawia, że potencjalna samotniczka zaczyna zyskiwać przyjaciół. Wszystko to oczywiście w granicach rozsądku, bo indywidualna natura dziewczyny wciąż daje o sobie znać. Haru i Mizutani nawiązują kontakty z ludźmi z klasy, organizują wspólne szkolne festyny, a wszystko wydaje się być proste i piękne. Z jednej strony tak, z drugiej już nieszczególnie ;) Wszystko to jest bardziej poplątane niż wskazuje na to opis.


Haru wprowadza niezły zamęt nie tylko w życiu Mitty, ale i w szkole. Pomimo tego, że chłopak jest niesamowicie inteligentny i sam przerobił cały licealny materiał, ciągle powoduje bójki, a w międzyczasie przygarnia wszystkie napotkane po drodze zwierzęta. No cóż, jeśli chodzi o to drugie,  to właśnie dzięki temu uczniowi szkoła dostała nowego pupilka - koguta imieniem Nagoya.  Jeśli chodzi o postać Haru, nie można mu odmówić urody i inteligencji, choć czasem zachowuje się jak kompletny debil. Jednak pomimo tego wszystkiego w swojej naiwności i zaborczości jest całkiem uroczy. Zapewne i tak nie wytrzymałabym z takim chłopakiem i prędzej skróciłabym go o głowę, co wielokrotnie przechodzi przez myśl Mizutani.

Jeśli zaś chodzi o Mizutani... sprawa też jest całkiem ciekawa!  Wewnętrzne zmagania kujonki z uczuciem wydają się urocze i nieco zabawne, choć ta dwójka ma jeden zasadniczy problem. Albowiem w tym tkwi cały ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Haru i Mitty wciąż mijają się z wzajemnymi wyznaniami uczuć, a każde zmienia zdanie, gdy tylko drugie się namyśli. Można zwariować, ale przynajmniej te nieoczekiwane zwroty akcji dostarczają nam wiele emocji !

Podsumowując: z reguły nie przepadam za anime typu szkolnego i nie obejrzałam ich zbyt wiele, ale to oceniam zdecydowanie na plus ! Uroczy bohaterowie, śliczna i dbała kreska, ładny opening. Wszystko trzyma się kupy, aż chce się oglądać~ ! Twórcy zafundowali nam 13 odcinków dobrej zabawy, która zdecydowanie stanowi fajną alternatywę na nudny wieczór ;). Osobiście bardzo polecam~ Dobranoc 

sobota, 25 maja 2013

Smiling Pasta - recenzja dramy

"Just smile, and there's nothing you can't overcome"


Dobry wieczór~ ! Jest sobota przed Bożym Ciałem, więc pewnie większość z was nie może się doczekać wolnego. Ja również ;) Tymczasem recenzja pewnego tajwańskiego tytułu z 2006 roku, "Smiling Pasta"!


Cheng Xiao Shi cierpi na dość nietypowy rodzaj pecha, a mianowicie: nad dziewczyną wisi deszczowa chmura w postaci klątwy "3-miesięcznego związku". Jak sama nazwa wskazuje, wszystkie związki Xiao Shi rozpadają się po trzech miesiącach. Bohaterkę poznajemy właśnie w dniu, gdy zrywa z nią jej 17 chłopak, Peter! 17 facet... niezły wynik, co? Gdy porzucona bohaterka wraca do domu, na ulicy wpada na nią He Qun, znana na całym Tajwanie gwiazda popu. Niefortunny upadek kończy się przypadkowym pocałunkiem, co oczywiście nie umknęło również uwadze fotoreporterów. Uciekający  przed paparazzi Xiao Shi i He Qun ukrywają się w domu piosenkarza, lecz ten niefortunny zbieg okoliczności przyciska ich do muru. He Qun, z którym niedawno zerwała jego dziewczyna, Rita, by uniknąć skandalu musi ogłosić, iż Xiao Shi jest jego narzeczoną. Dodajmy do tego skomplikowaną relację He Qun'a Ah Zhe, bratem, który nie chce go znać, a jednocześnie jest miłością Rity, i wyjdzie z tego całkiem zakręcona, ale pełna emocji historia, w której zaskakująco ważną rolę odegra makaron. Czy  ten udawany związek przerodzi się w prawdziwe uczucie?


No cóż, na początek chyba wypadałoby poruszyć kwestię aktorstwa. Zajmijmy się więc Cyndi Wang, aktorką, która wcieliła się w rolę Xiao Shi. Cóż mogę powiedzieć...jej gra jest niesamowita. Bardzo głośna, pełna emocji. Xiao Shi jest typem nieco naiwnej, ale niezwykle prostodusznej dziewczyny o dobrym sercu. Bardziej ceni szczęście innych niż swoje własne i nie ma w niej ani krzty egoizmu. Sama bohaterka bardzo przypadła mi do gustu. Dość uparta, czasem głupiutka... dziewczyna, która co roku przegrywając szkolny maraton musi nosić na plecach żółwią skorupę. Pomimo nieznośnego pecha wciąż jest urocza, a jej największym skarbem jest rodzina, która zawsze ją wspiera. Dziadek, szef kuchni w rodzinnej restauracji jest największym wsparciem dla młodej dziewczyny, która robi niezrównany, "uśmiechnięty", włoski makaron. Co śmieszniejsze, w przypadku tej dramy powiedzieć możemy, że miłość zaczyna się właśnie od pierwszego kęsa makaronu ;)

Teraz weźmy pod nóż postać He Qun'a. Kolejny niesamowicie uparty, momentami dziecinny, ale we wszystkich swoich wadach wciąż uroczy bohater. W jego rolę wcielił się Nicholas Teo. Jedno jest pewne: nie można odmówić mu cudownego głosu i zabójczo ujmującego uśmiechu. Mimo tego iż sam He Qun momentami zachowywał się niesamowicie nieporadnie, nie potrafiąc wyznać swoich uczuć, jego postaci nie dało się nie lubić. W swoim dość nietypowym okazywaniu miłości potrafił być złośliwy i małostkowy, ale nawet pomimo tego, w jego oczach widać było miłość do głównej bohaterki. To jednak nie on skradł w tej dramie skradł moje serce.

Moim faworytem w "Smiling Pasta" zdecydowanie jest Ah Zhe, brat He Qun'a. Jego z kolei gra Cai Shang Fu. Ah Zhe z początku jawi nam się jako obrażony na cały świat buntownik, który zamknął się na wszystkich wokół. Nie zauważa zakochanej w nim od najmłodszych lat Rity, uciekł z domu, i nie chce mieć nic wspólnego z własnym bratem. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy się, że jego postawa spowodowana ogromną stratą. Wypadkiem, który przyczynił się do śmierci jego pierwszej miłości, Xiao Rou. Co gorsze, do wypadku tego przyczynił się He Qun, puszczając niechcący w górach dłoń Xiao Rou, która próbowała przejść przez górski strumień. Ah Zhe pomimo upływu lat wciąż nie może wybaczyć bratu, przez co jego postawa rani wszystkich wokół, z czego chłopak sam zdaje sobie później sprawę.

Na uwagę zasługuje też postać Rity (Joyce Chao), która odgrywa tutaj całkiem znaczącą rolę. Dobrej gry aktorskiej nie można jej odmówić, choć przyznam, że na początku niesamowicie mnie irytowała. Z biegiem czasu to się zmieniło i polubiłam jej postać. 

Nie można też pozostawić tu bez wspomnienia kwestii soundtracku. Piosenki były ujmujące, wpadające w ucho, wiele z nich mnie wzruszyło. Szczególnie główny, promujący dramę utwór Nicholasa.


"I want you to forever be my little turtle"

Podsumowując, drama była przeurocza. Gdy skończyłam ją oglądać, zostawiła po sobie wiele pozytywnych emocji i czułam się zwyczajnie szczęśliwa. Bohaterowie i ich historie były ujmujące, a cudowna muzyka do tej pory dźwięczy mi w głowie. Na przykładzie tej dramy zdecydowanie możemy uznać, że dobry włoski makaron jest lekiem na wszystko. Potrafi zjednać braci, załagodzić konflikty między rodzinami, a także połączyć dwoje niesfornych kochanków. Jak więc mówi stare powiedzenie: Przez żołądek do serca ~! Miłego wieczoru kochani~ ;)