czwartek, 14 sierpnia 2014

Tydzień z Minhae~

Witam po kolejnej nieobecności~ Tym razem przygotowałam dla was fotorelację z tygodnia, który spędziłam z Minhae :D Było to nasze trzecie spotkanie, tym razem nie widziałyśmy się rok, więc nie mogłyśmy się doczekać. Gdy przyjechała, Minhae opowiadała mi o swoich przygodach z busa, czyli jak to jest jechać ze zbyt pobożnymi ludźmi, którzy zagłuszają ci nawet dramę, którą oglądasz na słuchawkach i tablecie. Postanowiłyśmy pójść na zakupy i wypić nasze pierwsze w tym roku, wspólne bubble tea~.





Drugiego dnia pojechałyśmy po ramen i znalazłyśmy bransoletki, z których trudno było ułożyć jakiekolwiek  słowa, bo literki  się nie powtarzały._. Miałyśmy zabawę, jednak niewiele brakowało, byśmy się poddały. 













Dnia trzeciego wstałyśmy jeszcze bardziej zderpione niż zwykle, więc ogarnięcie się zajęło nam sporo czasu. Zebrałyśmy się więc na dłuższą wyprawę, na drugi koniec miasta. Wróciłyśmy późnym wieczorem, całkowicie zmęczone. Tej nocy urządziłyśmy sobie imprezę tańcząc number nine od T-ary~. Tańcząc Exo nabawiłam się siniaka, nawet nie mając pojęcia, skąd on się tam wziął o.o













Następny dzień, był dniem sesji! Zaczęłyśmy od pożywnego posiłku w Macu, przeszłyśmy się przez stare miasto robiąc miliony takich samych zdjęć, aż w końcu wylądowałyśmy w kawiarni~
























Przez ten tydzień udało nam się obejrzeć całe 'Gu Family Book', choć nie sądziłyśmy, że podołamy skończyć w 7 dni 24-odcinkową dramę~ Poza tym obejrzałyśmy most do Terabithii i Sztukę dorastania, a ostatniego dnia Angus, Stringi i Przytulanki~.




Spotkanie po roku było czymś długo oczekiwanym, a jednak bardzo szybko dobiegło końca ._. Miejmy nadzieję, że zobaczymy się w najbliższe wolne~!

piątek, 1 sierpnia 2014

Fotorelacja ^o^

Hej hej~ Tak jak zapowiadałam, jest i fotorelacja~! Dokładnie tydzień temu w piątek przyjechała do mnie Fau z Przemyśla. Ostatnio ja byłam u niej w lutym i obie cieszyłyśmy się na następne spotkanie. Pierwszego dnia bus się spóźnił i padał deszcz. Zapowiadało się zimno, mroczno, mokro i niefajnie, więc postanowiłyśmy ruszyć na sklepy, bo przecież w domu siedzieć nie będziemy. Odwiedziwszy jedną galerię wybrałyśmy się spacer po lubelskim starym mieście i jak na złość przygrzało, słońce zaczęło świecić chyba najmocniej jak mogło,a my gotowałyśmy się w długich spodniach. Długi spacer był jednak udany, a my wróciłyśmy do domu popołudniu z zapasem prowiantu na wieczorny seans "Kodu Nieśmiertelności".

Było ciepło, a jednak wiatr wiał niemiłosiernie ciągle zgarniając nam włosy na twarz:<
Jak wieje to wieje, zróbmy derpa ~*.*~
Dnia drugiego było już ciepło, słoneczne i upalnie. Pojechałyśmy do mojej babci posiedzieć w chłodnej biblioteczce i oglądałyśmy stare książki. Następnie znów urządziłyśmy sobie spacer i trafiłyśmy na kolejne sklepy,a tam przeceny! W rezultacie obie zrobiłyśmy zakupy i wróciłyśmy szczęśliwe do domu, a po drodze zatrzymałyśmy się, żeby zrobić kilka zdjęć ^_^. Tego dnia obejrzałyśmy "Zakochaną Złośnicę" z racji, że Fau uwielbia Josepha Gordon Levitt'a, a ja Heath'a Ledgera. Dzień zakończyłyśmy "Czekoladą" z Johnnym Deppem i Juliette Binoche~.







Dnia trzeciego postanowiłyśmy znów wyruszyć na spacer (nachodziłymy się, a nachodziły!). Znów trafiłyśmy tez na stare miasto, oglądałyśmy chodzących po linach panów na festiwalu Sztuk-mistrzów, aż w końcu zawędrowałyśmy do "Między Słowami" - herbaciarni/biblioteki, gdzie wypiłyśmy pyszną herbatę i siedziałyśmy bardzo długo. Znów na piechotę wróciłyśmy do domu, by tradycyjnie obejrzeć film! Tym razem była to "Nauka Spadania"~!



Czekając do poniedziałku zaplanowałyśmy wyprawę na drugi koniec miasta, do Galerii na zadupiu. Było przegorąco, a w autobusie prawie się ugotowałyśmy. Znów udało nam się zrobić zakupy, niewielkie, ale jednak - Fau zyskała pomadkę, z którą nie rozstawała się na krok. Wieczorem postawiłyśmy na kontrast: komedię "A walk of shame" i horror "Wszyscy kochają Mandy Lane."




Dzień piąty był dla nas prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy nad zalew, lecz żadna z nas nie przypuszczała, że trasa będzie tak długa! Pytając się o drogę szłyśmy bite trzy i pół godziny i dotarłyśmy na miejsce padnięte niczym zmęczone mopsy. Na miejscu zjadłyśmy pożywne hamburgery w barku nad wodą, jednak drogę powrotną przebyłyśmy już autobusem.






W środę postanowiłyśmy zrobić sobie dzień filmów i zostać w domu. Złapało nas przeogromne gastro i cały czas jadłyśmy. Obejrzałyśmy tyle filmów, że powinnyśmy mieć dość na resztę wakacji! "Wszystko za życie", "Savages", "Hesher", ''American Hustle" i "Efekt Motyla".

Ostatniego dnia przed wyjazdem spotkałyśmy się z Alicją, poszłyśmy po ramen, a przede wszystkim znów się nachodziłyśmy, jednak tym razem upał był nie do wytrzymania ._. Gdy wieczorem zrobiło się przyjemnie, siedziałyśmy na krzesełkach przy stoliku kawiarnianym pijąc bubble tea, czytając książkę z erotycznymi wierszami i poradami na głos na losowo otworzonych stronach i rozmawiałyśmy o EXO. Nie wspomnę o minach ludzi, którzy nas wtedy słuchali~ Zbliżała się dwudziesta, więc odprowadziłyśmy Alis na autobus, i postanowiłyśmy wrócić na piechotę. Na początku złapał nas przyjemny deszcz. Miły, ciepły, który w połowie drogi przerodził się w koszmarną ulewę z grzmotami i błyskawicami. Padało tak mocno, że deszcz smagał nas po twarzach, rękach i nogach do tego stopnia, że nawet bolało. Błyskawice padały dość blisko nas, a gdy grzmiało i rozpadało się na dobre, szłyśmy przez wąwóz  i byłyśmy pewne, że droga nie ma końca. Nie było widać zupełnie nic zza mgły i strumieni wody spadającej z nieba. Oczywiście zebrało nam się na zwierzenia w deszczu, jednak gdy przechodziłyśmy koło siłowni, mili panowie wyszli na balkon i zaczęli nas dopingować głośnymi okrzykami~ Odmachałyśmy im, co poprawiło nam humory. Przemokłyśmy do suchej nitki, a nasze ubrania można było wyżymać. Gdy weszłyśmy do sklepu zostawiałyśmy za sobą kałuże, ale nie mogłyśmy odmówić sobie prowiantu na seans "Brzydkiej Prawdy".








Gdy nastał piątek i dotarło do nas, że właśnie minął ten obiecany tydzień obie byłyśmy całkiem nieobecne. Śniadanie zjadłyśmy później niż zwykle i byłyśmy strasznie zaspane. Gdy jechałyśmy na dworzec, nie mogłam usiedzieć w samochodzie, bo łzy same leciały mi z oczu. Oczywiście rozkleiłam się przeokropnie, chociaż obiecałam sobie, że będę twarda i nie będę płakać. Fau miała trochę więcej samozaparcia, bo poddała się emocjom dopiero w busie. Spotkania z ludźmi, którzy są dla ciebie najważniejsi, najwięcej ci dają. Szczególnie, jeśli dzielą nas kilometry od tego, co jest dla nas najważniejsze.