sobota, 20 kwietnia 2013

Samuraj z liceum - recenzja ~

"Serce to twój najszlachetniejszy miecz. Trzymaj go i stawaj życiu naprzeciw"


Hej-ho czytelnicy! Dziś przychodzę do was z recenzją dramy "Samurai hai sukuru", czyli Samuraj z liceum. Jak już wielu z moich znajomych ostatnio zauważyło, bardzo wkręciłam się w japońskie dramy. Z każdym kolejnym serialem jestem coraz bardziej zadowolona, no ale przejdźmy do rzeczy.

Kotaro Mochizuki jest uczniem liceum. Ma 17 lat i  tym roku czekają go egzaminy, ale w głowie mu tylko wygłupy i zabawy, więc na naukę raczej nie pozostaje tam wiele miejsca. Sam Kotaru postrzega siebie raczej jako frajera. Nigdy nie miał głowy do nauki, nie ma dziewczyny, często rezygnuje z siebie by tylko rozśmieszać innych i poprawić ich samopoczucie. Jednak pewnego dnia na lekcji matematyki (jak widać, bardzo pilny uczeń) ma sen : Letnie oblężenie Osaki. Tego samego dnia zostaje wyznaczony do napisania referatu na temat wojny domowej w Japonii, która miała miejsce prawie 400 lat temu. Kotaru udaje się więc do biblioteki historycznej, w której dość tajemnicza bibliotekarka daje mu jedną z książek na ten temat. Jej bohater, Mochizuki Kotaro jest samurajem. Chłopak zastanawia się, czy owy wojownik, który nie tylko nosi to samo imię, ale również jest wieku Kotaro, nie może być jego przodkiem. Tego samego wieczora dochodzi do dość nietypowego incydentu. Mochizuki zmuszony do ratowania skóry kolegi z klasy spada ze schodów, mdleje i... zostaje opętany przez ducha samuraja, który z jakiegoś powodu tutaj przybył do naszych czasów i ani widzi mu się wracać. Ale dlaczego ? Na to pytanie  nasz bohater szuka odpowiedzi.


W główną rolę w serialu wciela się Miura Haruma. Prawdę mówiąc dużo o nim słyszałam, ale pierwszy raz widzę go na ekranie i gdy zaczynałam oglądać dramę, nie do końca wiedziałam czego się spodziewać oprócz ładnej i przyjemnej dla oka buzi. Mimo początkowych obaw chłopak wywarł na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie. Dwa alter ego bohatera, zarówno samuraj jak i niezdarny, ciapowaty Kotaro zostały odwzorowane niesamowicie. Haruma grał tak jakby w jego rolę wcielało się dwóch różnych aktorów, za co ma u mnie ogromny plus. Gwoli ścisłości, w obu odsłonach był też równie atrakcyjny.  Kotaro, który był raczej frajerem, miał tak przyjemne usposobienie, że na widok jego tchórzostwa i wygłupów, uśmiech sam pojawiał się na twarzy. Kiedy tylko zbliżało się zagrożenie, Miura jak z pstryknięciem palców zmieniał się w odważnego, niebezpiecznego Samuraja, który oczywiście był niezawodny w walce, do której nawet nie potrzebował katany. Linijka czy kij baseballowy, zgaduję, że dla prawdziwego samuraja żadna broń nie jest zaskoczeniem. Nawet jeśli jest to broń prosto z ... XXI wieku.


Na pochwałę zasługują również dwie niezwykle barwne i znaczące role drugoplanowe, a mianowicie Nakamura i Nagasawa - najlepsi przyjaciele Mochizukiego.  Yu Shirota znany z takich przebojów jak między innymi Hana-Kimi, tutaj nie grał już sportowca. Jedynie strachliwego chłopaka, który swoją niezdarnością przebijał nawet głównego bohatera. Pomimo naprawdę słusznego wzrostu i twarzy nietypowej dla ciamajdy, stworzył niezwykle uroczą i pocieszną postać, która rozbrajała za każdym razem, gdy pojawił się na ekranie. Z biegiem czasu nieświadomy niczego Nakamura zaczął traktować Kotaru jako swego idola, za którym pójdzie wszędzie. Ich dość nietypowa relacja przerodziła się później w nierozerwalną przyjaźń. Jeśli zaś chodzi o Nagasawę, Anne Watanabe tchnęła w postać Ai bardzo dużo charyzmy i życia. Najlepsza przyjaciółka i pierwsza miłość kotaro, również ma tu znaczącą rolę. Jaką? Dowiecie się tylko oglądając.


Końcowe wnioski? Samuraj z liceum to drama, którą pochłonęłam prawie jednym tchem. Ma 9 epizodów po około 40 minut,  a ja ani przez chwilę się nie nudziłam. Jak zwykle jest mi trochę szkoda, że to już koniec, ale wszystko co dobre, kiedyś musi się skończyć. Czego na pewno możemy się spodziewać? Dużej dawki humoru, która trafi do każdego - to przede wszystkim. Drugim plusem jest gra aktorska postaci drugoplanowych. No i najważniejsze, główny bohater, którego nie sposób nie kochać :) Drama zdecydowanie godna obejrzenia. Bardzo wszystkim polecam ~



4 komentarze:

  1. OO drama zachęcająco ;)
    Fajnie ją opisałaś

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! Będę musiała obejrzeć tą dramę ^^

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń